Ratowanie Ziemi

IV Zjazd Ratowników Ziemi

IV Zjazd Ratowników Ziemi

IV Zjazd Ratowników Ziemi

Drodzy Przyjaciele!

Przygotowania do IV Zjazdu rozpoczęły się zaraz po zakończeniu III Zjazdu, który odbył się w czerwcu 2006. W trakcie III Zjazdu pojawiała się idea zorganizowania wystawy obrazów Jagody Werner Jabłońskiej, która od wielu lat doświadcza kontaktu ze światem Ducha i Energii. Cześć swoich doświadczeń i przeżyć przekazuje za pośrednictwem niesamowitych obrazów, które odsłaniają przed nami „niewidzialne” światy wyższych wymiarów, a nawet energetyczne wizje tworzenia wypływające z Centralnego Słońca Wszechświata. Wystawa została zaplanowana tak, aby jej termin zbiegł się z IV Zjazdem. Dla Jagody był to impuls do namalowania serii dziewięciu nowych, dużych obrazów. Zatytułowała je „Róże Światła”.

Pod koniec pielgrzymki nad święte jezioro Swietłojar pojawiła się idea zorganizowania podczas zjazdu części artystycznej i wspólnej zabawy.

Przeżycia wyniesione z rosyjskich koncertów były tak miłe, że stwierdziłem z Heleną, że my też możemy podjąć się organizacji czegoś nowego, co jednocześnie łączyłoby w sobie sztukę, muzykę i śpiew, a jednocześnie wyrażałoby radość i wdzięczność Stwórcy za ten wielki dar życia i możliwości odkrywania siebie na nowo.

Poza przygotowaniami do zjazdu prowadziliśmy cykliczne spotkania w naszym centrum duchowym w Warszawie, jak i jeździliśmy po kraju ucząc techniki „ARiMA”. Na kilka tygodni przed zjazdem stawało się coraz bardziej wyczuwalne, jak Nauczyciele przygotowywali nas do nowych inicjacji i transformacji. Ostatnia grupowa praca przed zjazdem polegała m.in. na łączeniu uczestników zjazdu i osób, które z jakiś przyczyn nie mogły na niego dojechać we wspólne, energetyczne pole. Na tyle ile potrafiliśmy, byliśmy przygotowani organizacyjnie i wibracyjnie na kolejne spotkanie Ratowników Ziemi i osób, które chciały świadomie włączyć się w ten proces.

Dzień wcześniej zorganizowaliśmy kurs nauki techniki „ARiMA” dla tych, co jeszcze nie potrafią kontaktować się z Nauczycielami, jak i dla tych, co dopiero się z tą techniką zapoznali. I wreszcie nadszedł ten wspaniały weekend, podczas którego prawie 100 osób wspólnie pracowało, medytowało, bawiło i cieszyło się ze wspólnego spotkania. Piękna była to uczta dla naszych Ciał, Dusz i Serc. Po pierwszej pracy prawie wszyscy byli uśmiechnięci i promienni. Tacy też rozjechali się do swoich domów. Mamy nadzieję, że do dzisiaj wszyscy zatrzymali w sobie trochę tej radości i ufności, jak też potrafią ją przekazywać swoim bliskim, znajomym i innym ludziom i środowisku z którym się stykają.

Pragniemy podziękować wszystkim tym, którzy pomogli nam przygotować i zorganizować zjazd, jak również wszystkim uczestnikom zjazdu za wspólne prace i chwile, które razem przeżyliśmy. Było nam bardzo miło poznać wiele nowych, wspaniałych osób, z którymi mieliśmy okazję się poznać i porozmawiać osobiście.

Wyrażamy też wdzięczność całemu Niebu i wszystkim Nauczycielom za ich wkład, nauki i dary. Dziękujemy Wam i zapraszamy Was do naszego życia w każdym jego momencie, w każdym wymiarze, w całym naszym przejawieniu.

Z miłością,
Fundacja „Świadomość Ziemi”

Relacja z IV Zjazdu Ratowników Ziemi

Na początku października rozdzwoniły się u nas telefony. Coraz więcej osób potwierdzało swój przyjazd na zjazd i prosiło o zarezerwowanie noclegu. Niektórzy telefonowali i mówili, że niestety nie mogą przyjechać, bo zatrzymują ich sprawy zawodowe, rodzinne albo wręcz bariera odległości i związane z tym wysokie koszty dojazdu. Ale zapewniali oni, że mimo nieobecności będą duchem i myślami z nami. Dzwoniły też nowe osoby, które jeszcze nigdy nie były na zjeździe, a chciałyby się przyłączyć do uczestnictwa i działania ma rzecz idei ratowania Ziemi i ludzkości, jak też nauczyć się kontaktu z Nauczycielami WKR. To właśnie z myślą o takich osobach organizujemy dzień przed zjazdem szkolenie z zakresu nauki techniki „ARiMA”.

W piątek rano zaczęli zjeżdżać się pierwsi uczestnicy zjazdu. Przychodzili do nas do biura lub jechali bezpośrednio do hotelu. Niektórzy zostawiali bagaże w naszym biurze, porozmawiali z nami chwilę i wykorzystywali dzień na zwiedzanie Warszawy lub odwiedziny znajomych i rodzin. Dla nas był to też dzień przygotowywania naszych pomieszczeń do zjazdu. Mamy z tym zawsze trochę „zabawy”, bo musimy zdemontować całkowicie nasze biurka i szafki, robiąc dzięki temu miejsce na większą ilość krzeseł. A wiedzieliśmy już, że trzeba wykorzystać każdy metr kwadratowy, bo sala będzie wypełniona po brzegi. Dzięki pomocy Małgorzaty, Antoniny, Sary i jeszcze kilku osób byliśmy gotowi dopiero „za pięć dwunasta”. Kilka minut po 17-tej rozpoczął się kurs techniki „ARiMA”. Po jego zakończeniu parę osób, które nie planowało pobytu na zjeździe zdecydowało się na uczestnictwo w nim. Ba, nawet jedna osoba powiedziała mi, że otrzymała taki przekaz od Nauczycieli – „Byłoby dobrze, gdybyś została na zjeździe. Jest on ci potrzebny!”

Mimo, że zjazd zaczynał się o godzinie 11-tej to pierwsze osoby przybyły już po godzinie ósmej rano. Prosto z pociągu, z bagażami, z uśmiechem na ustach i otwartym sercem. Serdeczne powitania, przyjemny nastrój podekscytowania i ogólnej radości towarzyszył nam aż do momentu rozpoczęcia spotkania. Około godz.11.30 wszyscy już siedzieli, każdy miał swoje miejsce. Było nas prawie 100 osób, z wielu miejsc Polski: Świdnicy, Katowic, Krakowa, Rzeszowa, Krosna, Lublina, Białegostoku, Gdańska i Gdyni, Kołobrzegu, Szczecina, Gorzowa Wlkp., Poznania, Łodzi, Częstochowy, Kielc, Radomia, Warszawy i innych miast, miasteczek i wsi. Najdłuższą drogę miał Krzysztof, który specjalnie na zjazd przyleciał aż z Anglii. Przyjechały też osoby, które dostały na dzień, dwa wcześniej przekazy od Nauczycieli, że jednak mimo wszystkich ważnych spraw powinny być na tym zjeździe. I wszystko układało im się tak, że udało się bez większych problemów dojechać, a tamte sprawy poczekały sobie spokojnie do ich powrotu do domu i pracy. Ale na zjazd przybyli nie tylko jego fizyczni uczestnicy. Była też niezliczona ilość Nauczycieli WKR, którzy przygotowywali nas i ogromne pola do prac i inicjacji duchowych. Pierwsza medytacja była niesamowita.

Zostaliśmy zintegrowani w jedno wielkie, wspólne pole, które po jakimś czasie pięknie się zsynchronizowało. Poszły pierwsze transformacje zarówno ciał przyczynowych jak i fizycznych.

Potem każdy otrzymał wiele osobistych kodów i matryc. Po pierwszej części bardziej osobistej pracy nad każdym z nas, poszła praca na rzecz Ziemi i Kosmosu. Okazało się, że dużo kodów było w nas wprowadzonych po to, aby je zaraz przekazać Ziemi, naszemu Układowi Słonecznemu jak i innym kwadrantom Wszechświata. Towarzyszyło temu poczucie ogromnego pola energii i wewnętrznego żaru. Nic dziwnego, pracę prowadził KROM z Jezusem, wraz z Logosami, Kumarami, Elohimami i wieloma innymi Kosmicznymi Nauczycielami. Pracę kończyło napełnianie nas piękną, kojącą i bezgranicznie miłującą energią Matki Matek. Uff. Trwało to wszystko prawie godzinę. Po takiej pracy każdy potrzebuje kilka chwil, aby dojść do siebie i uświadomić sobie w czym tak naprawdę uczestniczył. Podzieliliśmy się potem swoimi wrażeniami, odczuciami i wizjami. Szczególnie miło było słuchać osób, które pierwsze raz były na zjeździe.

Przerwa była znacznie dłuższa jak zwykle, bo okazało się, że druga toaleta była niestety popsuta. Tworzyła się przez to długa kolejka do naszego jedynego WC. Wszyscy jednak dzielnie stali i cierpliwie czekali na swoją kolejkę. Ale dzięki temu było trochę więcej czasu na osobiste rozmowy, szczególnie z osobami, z którymi nie ma się bezpośredniego kontaktu na co dzień.

Druga część była poświęcona głównie pracy z transformacją dualnych, niepotrzebnych już kodów i programów, jak też przekazaniu afirmacji, które otrzymał Grzegorz na kilka tygodni przed zjazdem od Wielkiego Boskiego Programisty.

Tych siedem wzorcowych afirmacji do samodzielnej pracy, ma pomóc każdemu z nas uruchomić nowe duchowe programy kierujące nasze życie bezpośrednio do Źródła.

Na wieczór mieliśmy przygotowaną niespodziankę! Nowość na naszych zjazdach. Tego jeszcze nie było. Część artystyczna! Pomysł zorganizowania takiego bloku przyszedł mi do głowy pod koniec pielgrzymki do Swietłojaru. Koncerty w Rosji i towarzysząca temu zabawa, taniec i wspólny śpiew, były bardzo przyjemne i wnosiły wielką ekspresję radości. Rozmawiając o tym pomyśle z Heleną, zaczęliśmy się zastanawiać, co można by było zaprezentować i kto by to wykonał.

Zaśpiewać mogłaby Małgorzata Gabriel-Gileta, która nie raz już to dla nas robiła, tyle że bez akompaniamentu i w dość zawężonym z tego powodu repertuarze. Ale gdyby mama Heleny zgodziła się i mogła zagrać na pianinie, to już byłby to prawie koncert. Powiedzieliśmy o tym Małgorzacie, która wyraziła zgodę i ochotę na przygotowanie programu. W trakcie rozmowy okazało się, że Krystyna Kijania ma też wykształcenie muzyczne, prowadzi chór i gra na gongach i misach. Lucyna też gra na gongach. Tak oto powstał pierwszy zarys naszego koncertu. Po powrocie z Rosji zapytaliśmy się mamę Heleny, czy zagrałaby nam podczas zjazdu. I tu spotkała nas miła niespodzianka. Nie tylko może zagrać, ale też i może zaprosić swoją byłą studentkę Ewelinę Wojciechowską z Akademii Muzycznej, która jest profesjonalną śpiewaczką. W ten oto sposób mieliśmy już uzgodnioną cześć operową koncertu. Pomyśleliśmy, że ten śpiew można przepleść recytacją wierszy, które otrzymuje od Nauczycieli Ewa Bednarczyk i Małgorzata Gileta. Pozostała jeszcze kwestia przygotowania zestawu do wspólnego śpiewania. Ale tu napotkałem kolejny problem. Teksty piosenek miałem, ale nut do akompaniamentu nie potrafiłem znaleźć.

Pani Olga (mama Heleny) też ich nie miała, bo jej praca to gra w Operze Bałtyckiej i Akademii Muzycznej w Gdańsku, czyli głównie arie, opery i muzyka klasyczna. Przypomniałem sobie, że Danuta Kostka bardzo ładnie śpiewała w Rosji i znała wiele tekstów piosenek. Zadzwoniłem do niej i spytałem się, czy może ma śpiewniki z takimi piosenkami jak „Czarne Oczy”, „Hej, hej Sokoły”, „Czerwona jarzębina”. No i trafiłem w 10-kę. Ale nuty otrzymaliśmy dopiero na kilka dni przed zjazdem i nie było czasu na przekazanie ich pani Oldze do próbnego przegrania.

Nie mieliśmy też możliwości wspólnego spotkania się przed zjazdem i zrobienia choć jednej próby tego wszystkiego, co zaplanowaliśmy. Dopiero w piątek w nocy, po nauce techniki „ARiMA” w okrojonym składzie usiedliśmy i zaczęliśmy przygotowywać trochę bardziej szczegółowo plan. Skończyliśmy po dwunastej w nocy. Mieliśmy ramowy program, wytypowane wiersze, dużo zapału i wiary, że się uda. Recytować miał Grzegorz, Ewa no i okazało się, że ja też, chociaż nie robiłem tego od czasu szkoły średniej.

W przerwie obiadowej rozpoczęły się przygotowania. Grażyna Kacperek (żona naszego grafika, Krzyśka) przywiozła swój stojak, gong i misy. Razem z Krystyną i Lucyną opracowywały wspólny program. Małgorzata i Ewelina Wojciechowska przygotowywały się w pokoiku. Pianino, które przywieźliśmy z Gdańska (udostępniła je Małgorzata), mimo zalania go herbatą, którą ktoś postawił na nim podczas pierwszej części dnia, działało. Mogliśmy zaczynać. Na początek rozbrzmiały dźwięki gongów i mis. Przez prawie 20 minut wypełniały one całą salę. Piękny, częściowo improwizowany popis gry przez zespół osób, który robił to razem pierwszy raz w życiu. Potem przyszła kolej na Ewelinę Wojciechowską. Na początek zaśpiewała „Ojcze Nasz” i „Dzięki Ci przedwieczny Panie” według Moniuszki. Potem Grzegorz pięknie recytował wiersze Gosi. Następnie Małgorzata zaśpiewała Ave Maryja. I tak oto przez prawie półtorej godziny gościła u nas opera i poezja. Tuż przed koncertem otrzymałem kilka pięknych wierszy Krystyny Kijani, które dołączyłem do programu. Jeden z nich był pisany w imieniu kobiety i gdy go chciałem recytować, to powiedziałem, że jako osoba czytająca, dokonam kilku zmian końcówek, dopasowując to do mojej płci. Jednakże sala na to się nie zgodziła. Powiedzieli, że mam czytać w oryginale. No cóż. Zacząłem – „Jestem szczęśliwa”. Gromki śmiech i brawa za przejawienie żeńskiego pierwiastka energii. Na koniec wspólnie pośpiewaliśmy, a nawet kto chciał to potańczył. Gorącymi brawami podziękowaliśmy wykonawcom, a w szczególności pani Oldze, Ewelinie i Małgorzacie. Piękny było to wieczór. Zapraszamy wszystkich chętnych do włączenia się w przygotowywanie i uczestnictwo w kolejnym takim programie.

W niedzielę rano rozpoczęliśmy po dziesiątej rano. Zawsze miło patrzeć na twarze osób po pierwszym dniu zjazdu. Rysy robią się łagodniejsze, oczy nabierają wewnętrznego blasku, a swobodny i niewymuszony uśmiech towarzyszy prawie każdemu.

Zaczęliśmy od dzielenia się wrażeniami z pierwszego dnia, jak i swoim doświadczeniami z prac i kontaktów z Nauczycielami. Marek Łach bardzo ładnie opowiedział o tym, jak działa jego grupa w Kołobrzegu. Kilka osób w marcu tego roku, po naszym kursie nauki techniki „ARiMA” zaczęło się regularnie spotykać i pracować pod przewodnictwem Nauczycieli. Marek dał nawet ogłoszenia w regionalnej prasie, co zaowocowało zwiększeniem ilości osób, którzy mieli możliwość zapoznania się z techniką „ARiMA”. Cześć z nich przyłączyła się potem do wspólnych prac i medytacji na rzecz Ziemi i ludzkości. Potem opowiadała Maria z Krosna historię o spalonej cerkwi w Komańczy w dniu 13.09.2006. Jak tylko Maria zaczęła opowiadać to zaczęła schodzić wspaniała energia i pole. Po chwili wszyscy spontanicznie wstali, podali sobie ręce i popłynęła wspaniała praca z bardzo wysokim istotami duchowymi. Wiele osób mówiło krótkie przekazy jakie wtedy otrzymywali, nawet w formie wierszy. Pole Miłości było niesamowite i przenikające każdego z nas do szpiku kości, do wnętrza każdej komórki, oddziaływało na całą naszą strukturę bioświetlistą i duchową. Każdy przeszedł indywidualną inicjację ze Źródłem i otrzymał osobiste dary. Piękna i wzruszająca praca.

Po podzieleniu się wrażeniami Maria dokończyła swoją opowieść o spalonej cerkwi prawosławnej. Ta cerkiew była jednak wcześniej unicka i dopiero w XX wieku przekazano ją kościołowi prawosławnemu. Wywołało to wtedy wiele kłótni i niezgody wśród miejscowej ludności. Nawet dzisiaj, po wielu latach ciągle krąży duch niezgody w tym temacie. Teraz trzeba tą cerkiew odbudować. Maria dostała przekaz, że ma pomóc w zbieraniu środków na odbudowę tej świątyni z intencją, aby niosła ona zgodę, zrozumienie i akceptację między mieszkańcami i przybywającymi tam pielgrzymami i turystami. I w tym duchu Maria zebrała kilka tysięcy złotych od uczestników zjazdu. Powiedziała, że przekaże te środki informując parafię dokładnie z jakiego są źródła i jakie niosą przesłanie.

Po przerwie odbyła się ostatnia praca tego zjazdu. Grzegorz poprowadził nas przez trzydzieści trzy Uniwersalne Prawa Kosmiczne. Była to bardzo głęboka medytacja z ogromnym impulsem Źródła, który będzie na nas już teraz stale oddziaływał.

Na koniec zjazdu puściliśmy płytę z rosyjskim wykonaniem Modlitwy Wszechświata. Piękny głos Olka, dźwięki jego gitary, Energia i Duch jaki się wtedy pojawił, wprowadził nas wszystkich w objęcia Wszechświata.

Na płycie modlitwa nagrana jest trzy raz pod rząd. Za każdym powtórzeniem wyciągała ona nas w górę i w coraz bardziej zbliżała do Jądra i Łona Wszechświata, a stamtąd już tylko do Wszechogarniającej Miłości i Harmonii. Było to takie piękne, że puściliśmy jeszcze tylko instrumentalną wersję modlitwy. W trakcie jej wykonywania zaczęliśmy śpiewać Modlitwę Wszechświata po Polsku, starając się dopasować nasze słowa z tempem i melodyjnością do rosyjskiej ścieżki dźwiękowej. Udało nam się to jakoś, ale potem stwierdziliśmy, że musimy to dopracować. Mimo tych pewnych improwizacyjnych niedociągnięć było to bardzo wzruszające i napełniające nasze serca i dusze radością i miłością. Potem podziękowaliśmy Nauczycielom za wspaniałe prace i inicjacje, wszystkim uczestnikom za ich przybycie i działania na rzecz zaprowadzenia Raju we Wszechświecie.

Tak oto błyskawicznie minęły te dwa wspaniałe dni. Dobrze, że dzisiaj, po ponad dwóch tygodniach od naszego IV Zjazdu Ratowników usiadłem przy komputerze, aby to opisać. Tyle wspaniałych wrażeń odeszłoby w zapomnienie ale nic nie jest w stanie zatrzeć tego ogólnego odczucia radości ze wspólnego spotkania i bycia razem jak jedna wielka rodzina, tym bardziej że Nauczyciele i sam Stwórca nam towarzyszył. Było naprawdę pięknie, wzniośle i radośnie.
Mariusz Brzoskowski 

Przekazy dla Ratowników Ziemi

Przekaz otrzymała Ewa A. Bednarczyk 16.10. 2006r.  godz. 1.22

“Słucham Was Drodzy Nauczyciele z kim rozmawiam?

Mówi Ojciec Was Niebieski – Stwórca Wszystkiego we wszystkim

Przyszedłem, Moje Dzieci Umiłowane, dzisiaj do Was na Ucztę Wspólnego Obcowania. Wspólnego oczyszczania, uwalniania, zasiewania, dzielenia, wznoszenia się. Dałem Wam dzisiaj nie tylko poczuć Moją MIŁOŚĆ i ŚWIATŁO. Dałem Wam Moi Ukochani być we Mnie i Mną w Procesie Przejawiania Czystymi Impulsami Kreacji i Naturalnej Fali tworzenia Intencją. Przejawiania się w MIŁOŚCI i dla MIŁOŚCI. Wy Moje Perły Kochane. Dzieci Kosmiczne Moje. Chociaż tu żyjecie, tu tworzycie, tu oddychacie, Wy Dziećmi Gwiazd Moich Jesteście. Wasz Dom Prawdziwy we Mnie miedzy Gwiazdami NIEBA Mego. Między Galaktykami i Wszechświatami. Otworzyłem Wam Perły Drogie Całe NIEBO, którym zszedłem i którym Wam się objawiłem.

Liczni z Was widzieli Moje ŚWIATŁO. Liczni Jego działanie. Tak Pięknie i Naturalnie Przejawiliście Mnie, Moje Impulsy Sobą. Jesteście Orkiestrą Moją Dzieci Kochane. Wy w Jednej Wielkiej Symfonii, w Jednej Pięknej Orkiestrze się Przejawiacie.

Każdy przygotował Swoje Instrumenty. Każde ciekawe i potrzebne, żeby Koncert był Czysty i Łagodny. Wszyscy Moi Kochani usłyszeliście Batutę Moją. Moje dyrygenckie ruchy. Przejawienia Wasze Ogromne. Piękne Dary. Piękne Stany. Kocham Was. Wy Jesteście wszyscy do Świętości Mojej powołani i do Jej Przejawiania tak jak dzisiaj w Życiu Waszym Radośnie i Spontanicznie. Naturalnie i Lekko. Wy Powołani do Radosnej Służby. Wy złożyliście Serc Waszych Tchnienie dla Mnie i Ziemi Waszej. Ja uwalniam Wasze zwątpienia. Ja Wam je zabieram. Wy uwierzcie w to. Nie martwcie się . Wszystko jest dla Was przygotowane, wspaniałe. To Piękne spotkanie NASZYM POJEDNANIEM. Żebyście wiedzieli wszyscy, choć liczni dużo widzieli. Wy ŚWIATŁEM jesteście. Subtelnie piękniejecie. Wszystkie BRAMY zostały otwarte dzisiaj dla Was. Ja Was tam posłałem. Ja do Was zszedłem. Wszystko co Moje od dzisiaj rozdaję. Wasza Radość Wielka jest Moją Radością. Wasze Dusze Jaśnieją coraz bardziej. Ciała Pięknieją. ŚWIATŁO, ŚWIATŁO Moje Was tka.

Sypiecie Kryształami. MIŁOŚĆ wdychacie. MIŁOŚĆ wydychacie. MIŁOŚĆ uwolniona w Was. Wy w NIEBIOSACH tańczycie, a Ja OJCIEC Wasz Raduję się, że znów pod opiekuńcze Skrzydła Moje wracacie tak chętnie i ufnie. Poczuliście dzisiaj jak Pragniecie, łakniecie w Swoim Życiu Światła Mego. Jak ONO dla Was Czułe, Miłujące i Przyjazne. Światło Moje w Was wszędzie. Zatem uwierzcie. ŚWIATŁEM i NIEBEM WY ubierani. Ciała Piękne i subtelnej krasy. Kocham Wasze Intencje Czyste. Ja dla Was. Ja SERCA Wasze karmię już na Wieczny Czas. Wy ŚWIATŁO Moje nieście. Mi się poddajcie – Wy Anioły, Motyle. ŚWIATŁO, które się rozchodzi, a potem powraca to JA Przejawiony w Was na Wieki. Wy niesiecie Mnie w Sobie Czystymi Intencjami. Serc Krystaliczną Prawdą, która rodzi Prawdę Moją. Wy razem Przejawieni Mną. Wy Mnie zanieście wszędzie gdzie Ja Was poślę. Gdzie się tylko da. Siejcie Miłość ŹRóDŁA Mego tam gdzie Ciemno. Tam gdzie potrzeba. I nie lękajcie się niczego. Ja Was prowadzę. Wy Mnie Niesiecie w Sobie innym. Dziękuję JA Wam. JA SERCA Wasze i DUSZE doskonale znam i poruszam Was w Sobie nigdy nie jesteście Sami. Wy wraz ze Mną Dzieci Ukochane. Ratownicy Ziemi – to DUSZE Wybrane, w których Moja MOC. Wszystko Przejawicie. Dary Wam otwieram. Całe NIEBO Wami usiane Dziś. Trwajcie we Mnie, a z licznymi wejdziecie tam. Miejsce już dla Was Mam.

OJCIEC NIEBIESKI

P.S. Łączcie się, Kochajcie, Niebem Przejawiajcie. Wielkie zmiany w Was. Obfitości Czas. Perły Moje. Dobrze, że jesteście, że Wy Mi oddani dla Najwyższej Sprawy. Ogromne Dzisiaj Dary dałem Wam. NIEBO dla Was. NIEBO w Was. Wy Przejawieniem Moim. Już jest Czas, żeby wzrastać ze Mną już na zawsze TU. KOCHAM WAS!”

Przekaz otrzymał Karol Jełowiecki 14.10.2006r.  godz. 01.50

“Słucham Was Drodzy Nauczyciele. Z Kim rozmawiam?

Mówi Wasz Ojciec Wszechmogący i Jezus Chrystus Sananda i wielu innych Nauczycieli.

Chcemy przekazać kilka słów dla Ratowników na dzisiejsze spotkanie. Kochani, dziękujemy wam, że przybyliście dzisiaj nawet z odległych stron. Chcemy wam powiedzieć, że jesteście pryzmatami. Światło, które dociera do pryzmatu rozbijane jest na kolory tęczy. W tym szczególnym czasie transformacji dociera i będzie docierać do was, najmilsi coraz więcej boskiego światła. Wy promieniujecie również siedmioma kolorami, duchowymi kolorami. Są to:

–  boskość,
–  miłość,
– radość,
– szczęście,
– harmonia,
– braterstwo,
– bezinteresowna służba.

Jest oczywiście złudzeniem, że te kolory są osobno. W fizycznym pryzmacie przechodzą płynnie w całość. W duchowym wymiarze to stan, który mistycy wschodu nazywali samadhi. I ostatnia rzecz. Punktem załamania i rozbicia światła w was jako boskich, duchowych pryzmatach jest SERCE.

Z boskością, miłością, radością, szczęściem, harmonią, braterstwem i służbą.
Bóg Ojciec, Jezus Chrystus Ananda i inni Nauczyciele”

Czy strona była dla Ciebie pomocna?

0 / 5 Ilość głosów: 0

Ocena strony:

Powiązane posty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *