Znak Miłości

Przykłady działania Znaku Miłości

Przyklady-dzialania-Znaku-Milosci

Przykłady działania Znaku Miłości

Drodzy Przyjaciele!

Wszystkich tych, którzy chcą podzielić się działaniem Znaku Miłości prosimy o przekazanie nam tych informacji (list, email, telefon). Będzie wspaniele, gdy zgodzicie się podać swoje dane osobowe jak imię, nazwisko, adres, telefon, email, ale można zaznaczyć, że są one tylko do wiadomości Fundacji “Świadomość Ziemi”. Wtedy nie będziemy ich podawać na stronie internetowej czy w innych publikacjach.

W ten sposób chcemy rzetelnie potwierdzać działanie cudownego Znaku Miłości, zachęcić inne osoby do korzystania z niego, jak i duchowego przesłania Nauczycieli dotyczącego możliwości kontaktu telepatycznego z Nimi. Wasze listy będą prezentowane na stronie internetowej jak i w kolejnych naszych książkach.

Z góry dziękujemy za aktywne włączenie się w proces niesienia Światła Miłości i ratowania Ziemi, duchowego przejawienia ludzkości oraz zdrowia, szczęścia i pomyślności człowieka.

Fundacja „ Świadomość Ziemi” 

Uzdrawiający Znak Miłości Boga do ludzi i Wszechświata

Przykłady działania Cudownego Znaku Miłości – relacje użytkowników.

znak-milosci

Ewa, 2013-06-23

“Rok temu dręczyły mnie potworne stany lękowe. Przyszedł czas że nie byłam w stanie wyjść z domu, iść na drugą stronę ulicy do sklepu (serce waliło mi jak oszalałe i wydawało mi się że za chwilę umrę!)

Zakupiłam naklejki i między innymi brelok ze Znakiem Miłości TO NAPRAWDĘ DZIAŁA I POMAGA!!! Lęki ustały. Wychodzę sama z domu, idę do miasta nawet kilka kilometrów.Podjęłam również pracę. Jestem szczęśliwa że mogę normalnie funkcjonować! (nadmienię że osobie która cierpi na stany lękowe mówiąc jej …. “weź się w garść” to tak jak powiedzieć osobie siedzącej na wózku inwalidzkim żeby wstała i zatańczyła…”

_______________________________________

List Wiesława Rudnika z Krykajny z 19.08.2012

“Pragnę podzielić się kolejną relacją z działania „Znaku Miłości”. Było to wiosną 2011 roku. Ojciec mój (rocznik 1928), powiedział, że z jego wzrokiem coś się dzieje, słabo widzi, pieką oczy itp. W końcu wybrał się do lekarza okulisty. Ojciec praktycznie nigdy nie chorował, a do lekarza szedł tylko wtedy, gdy potrzebował jakieś zaświadczenie np. do prawo jazdy.

Od lekarza usłyszał, że ma jaskrę. Dostał jakieś tabletki, które potem musiał zmienić na inne, bo oczy go piekły, a szczególnie nie mógł wyjść na słońce. Jesienią przestał w ogóle widzieć. Ojciec mieszkał z siostrą. Gdy siostra zadzwoniła, że ojciec nie widzi, wspólnie zastanawialiśmy się jak ten znak zastosować (od fundacji: Znak Miłości). Doszliśmy do wniosku, że najlepszym sposobem będzie zastosowanie prześcieradła z tym znakiem. Zamówiłem prześcieradło ze Znakiem Miłości, które siostra dostała tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Wręczyła ojcu jako prezent na gwiazdkę.

Od tego dnia ojciec spał na tym prześcieradle rozłożonym na poduszce. Tydzień później, w sylwestra powiedział, że z powrotem widzi, ale tylko na wprost przez małe otworki. Z dnia na dzień wzrok się poprawiał i w połowie stycznia powiedział, że mgła z oczu zeszła całkowicie i widzi normalnie. Może to nie jest „sokoli wzrok”, w końcu wiek ma swoje prawa, ale wszędzie chodzi sam, czy to do sklepu po zakupy, czy gdzieś na spacer. Dopiero po wszystkim dowiedziałem się co to właściwie ta jaskra jest. Otóż według słów lekarza, jaskra wykryta na podstawie objawów, a tak było w tym przypadku, jest gwarancją ślepoty, bo nie ma na nią żadnego lekarstwa.

Dodam jeszcze, że tata śpi cały czas na prześcieradle, czuje się dobrze i korzysta ze słońca do woli. 

Z własnego doświadczenia wiem, że w przypadku jakiegoś przemęczenia lub wyczerpania nawet krótka drzemka na lub pod prześcieradłem ze Znakiem Miłości znakomicie regeneruje siły. 

Z pozdrowieniami,
Wiesław Rudnik”

_______________________________________

poduszka-znak-milosci

Basia, 2012-05-07

“Od czasu kiedy posiadam poduszkę ze Znakiem Miłości, skończyły się moje częste migreny. Kiedyś miałam często sny, które były meczące, budziły mnie w środku nocy przez co później miałam problem ze zaśnięciem. Dzieki poduszce śpię spokojnie, skończyły się ciężkie sny, budzę się wypoczęta i rześka :)”

Mojra, 2012-06-17

“Syn przestał się moczyć w nocy odkąd śpi na poduszce (ze Znakiem Miłości). Problem był paroletni , a syn już dość duży. BAAAAAAAAAAAAAAAAAARDZO się cieszę ,dziękuję i wierzę….. Oby jak najwięcej ludzi chciało sobie pomóc.”

_______________________________________

“Wyrostek i Modlitwa Wszechświata” – list Wiesława o uzdrawiającym działaniu
Znaku Miłości w “Nieznanym Świecie” (nr 4/2012)

“Ponieważ w rubryce Dotknięcie Nieznanego są niekiedy zamieszczane relacje osób dotyczące ich niezwykłych uzdrowień, postanowiłem i ja opisać swój przypadek.

Otóż swego czasu drukowaliście w NŚ  ogłoszenia Fundacji  „ Świadomość Ziemi”. Zainteresowało mnie to i zadzwoniłem tam, zamawiając znaczki uzdrawiające oraz książkę. Gdy ją otrzymałem pocztą, przeczytałem, przyjąłem do wiadomości i odłożyłem na półkę.

Jakiś czas potem dostałem zapalenie wyrostka robaczkowego. Tak się złożyło, że tego dnia byłem sam (jestem rolnikiem, a żona i syn wtedy wyjechali).

Wymioty zaczęły się gdzieś około godz. 9-ej. Towarzyszyły im ból i gorączka. W rozmowie telefonicznej syn powiedział, że to wyrostek (on sam miał wcześniej zapalenie tego organu) i że jak wróci około 14-ej, pojedziemy do lekarza. Mnie jednak torsje tak silnie dawały się we znaki, że nie miałem już czym wymiotować, a ból od góry przesuwał się w dolne partie brzucha. Nie wiedziałem, że to tak boli.

Właśnie wtedy pomyślałem o uzdrawiających znaczkach, a że są samoprzylepne, okleiłem nimi cały brzuch, wszędzie gdzie bolało. Potem jeszcze przypomniałem sobie, że w książce jest zamieszczona „Modlitwa Wszechświata”, która, według przekazu otrzymanego od Melchizedeka, wielokrotnie powtarzana wprowadza wibrację harmonii do każdej komórki ciała, eliminując zanieczyszczenie lub chorobę. Powtarzałem więc modlitwę wielokrotnie- na głos i w myślach- co pół godziny, albo 15 minut, różnie. Ani ból ani gorączka jednak nie ustępowały. Tylko wymioty były coraz rzadsze.

Przyklady-dzialania-Znaku-Milosci-artykul

Syn przyjechał około 16-ej. Ustaliliśmy, że najpierw oporządzi zwierzęta, a ja w tym czasie będę się szykował do lekarza. Trochę to trwało, tak, że z domu wyruszyliśmy w drogę dość późno. Przed wyjazdem poodklejałem znaczki, gdyż nie chciałem, by lekarz się ze mnie śmiał. Gdy wsiadłem do samochodu poczułem niewielką, ale wyraźną ulgę.

Zajechaliśmy do szpitala, ale pielęgniarka powiedziała, że doktor już śpi i skierowała nas do nocnej przychodni gdzie dyżurujący lekarz po wysłuchaniu mnie  stwierdził, że  mówię tak, jakbym czytał akademicki opis  zapalenia wyrostka. Po przesłuchaniu mnie potwierdził rozpoznanie i wypisał skierowanie na operację. Wróciliśmy więc do szpitala.

Wcześniej, gdy lekarz uznał, iż cierpię na zapalenie wyrostka, powiedział, że operacje przeprowadzają w poniedziałki i w czwartki. Był akurat czwartek, tyle, że godzina 23:00. Poradził więc pojechać do szpitala powiatowego. Jednocześnie zasugerował, by po drodze do niego zajrzeć , to jeszcze mnie przebada.

Tymczasem ja przez cały czas odczuwałem wyraźną poprawę swojego stanu i oznajmiłem, że żadnej operacji nie będzie. Syn na to, że wyrostek to bynajmniej nie powód do żartów.

Po powrocie do domu znów okleiłem brzuch znaczkami. Rano czułem się już zupełnie dobrze i dawał o sobie znać tylko lekki ból.

Gdy zajechaliśmy do szpitala , lekarz, który  poprzedniego dnia mnie badał, miał obchód. W tej sytuacji zajął się mną inny doktor. Po chwili mnie zostawił i gdzieś pobiegł, a za chwilę wrócili obaj. Ten, który badał mnie w czwartek, zrobił to jeszcze raz i…

Patrzyli zdumieni, to na siebie, to na mnie, aż w końcu jeden z nich polecił, żebym się ubrał i wracał do domu. Dodał jedynie, bym się oszczędzał, dopóki się nie zagoi. Lekarz nie pytał mnie, co robiłem, a ja nie miałem odwagi mu powiedzieć.

Lekki ból czułem jeszcze jakieś  2-3 tygodnie. Potem minął zupełnie. Przez cały ten czas miałem naklejone znaczki. Na pamiątkę zostało mi skierowanie do szpitala, którego ksero dołączam do listu. Od tamtej pory na nic nie chorowałem.

Dzielę się też znaczkami z innymi. Podam dwa inne przykłady ich działania.

Pewna kobieta miała wylew krwi do mózgu. Po powrocie ze szpitala nie mogła usnąć, ani się schylić , gdyż dostawała silnych zawrotów głowy . Lewa ręka była niewładna( nie mogła unieść nią pustej szklanki). Po naklejeniu znaczków, jak powiedziała, czuła się dziwnie. Od razu pierwszej nocy spała jak kamień, ustąpiły zawroty głowy, a lewa ręka funkcjonuje normalnie. Do pracy wróciła w kwietniu, znaczki otrzymała w lutym.

Inny mężczyzna- z wszczepionymi bajpasami, nadciśnieniem i cukrzycą- miał problemy ze snem. Zasypiał o 2-3 w nocy, przy zmianach pogody cierpiał katorgi, dokuczały mu też bóle nogi. Po naklejeniu znaczków śpi spokojnie , bóle ustąpiły, obniżył się poziom cukru, nie reaguje na zmiany aury. On sam mówi krótko:- Aż chce się żyć.

Załączam uzdrawiający znaczek i modlitwę. Może ktoś będzie chciał skorzystać.

Wiesław Rudnik

P.S. Znak Miłości podarowany ludziom w Duchu Miłości. Jego naklejanie jest zaproszeniem boskich energii do działania.”

Od redakcji NŚ: “Skierowanie do szpitala, o jakim wspomina czytelnik, opatrzone imienną pieczątką lekarza, znajduje się w naszym archiwum. Ze względu na obecność w nim pełnych danych chorego, które było trudne do usunięcia, zdecydowaliśmy się go nie publikować […].”

Basia, 2012-05-07

“Jestem szczęśliwą posiadaczka prześcieradła, którego działanie jest naprawdę cudowne. Znak Miłości na prześcieradle promieniuje pozytywna energia na cały mój dom, dlatego pozostawiam je wywieszone na cały dzień w widocznym miejscu, poniewaz jego działanie jest wyciszające i bardzo uspokajające. Kiedy wracam zmęczona po całym dniu pracy do domu, kładę się pod prześcieradłem , natychmiast czuje wyciszenie myśli, uspokojenie i zrelaksowanie. Znak Miłości jest czystym łączem z samym Stwórcą, który poprzez niego leczy na wielu poziomach, nie tylko dolegliwości ciała ale tez duszy .”

_______________________________________

O działaniu cudownego prześcieradła ze Znakiem Miłości – email od Basi z dnia 2 maj 2012

“Kochana Helenko! Opisze Ci w kilku słowach moje piękne doświadczenia z prześcieradłem ze Znakiem Miłości, które od Was otrzymałam w prezencie.

 Pierwsza rzeczą, jaką z nim zrobiłam było wyciągniecie prześcieradła i rozwieszenie go na stojaku w pokoju. To był wewnętrzny głos, który mi to podpowiedział. Prześcieradło wisiało sobie i promieniowało cala noc na pokój i na nas pogrążonych we śnie.

Następnego dnia położyłam się po obiedzie. Poczułam wtedy, że mam wsiąść prześcieradło, ale nie kłaść go pod siebie, tylko przykryć się nim. Kiedy to zrobiłam, po kilku dosłownie chwilach, poczułam ogromny spokój, a także błogość. Moje myśli, które płynęły nieustannie nagle zaczęły się wyciszać i znikać, poczułam się lekka i wolna, czułam również, że jestem w ogromnym polu, które jest kryształowo czyste i wolne od jakichkolwiek mentalnych zakłóceń. W tym stanie czułam silne, bezpośrednie połączenie ze Stwórcą. Weszłam w głęboką medytacje, podczas której świadomie pracowałam ze sobą, uwalniając, przepraszając oraz wybaczając.

Wszystko, co płynęło, było czyste, ponieważ było wyrazem mojej duszy! Czułam, dosłownie fizycznie, jak uwalniają się mentalne blokady, fizycznie z różnych części ciała. Czułam jak poprzez Znak Miłości na prześcieradle wypływają one ze mnie, jak nici, jak przez ogromny portal do czystego pola, a przez nie do Stwórcy.

kubek-znak-milosci

Po tej pracy poczułam, że tą noc mam spędzić pod prześcieradłem, tak wiec uczyniłam. Gdzieś około godziny 1 w nocy zostałam wybudzona silnym i pięknym Światem. Cały czas byłam pod prześcieradłem. Kiedy wyszłam ze snu i stałam się świadoma odczułam, że jestem otoczona ogromnym polem Światła i słyszałam samego Stwórcę! Otrzymałam ogromne błogosławieństwo, które pozwoliło mi wejść w to Pole, przez nie udać się do mojego syna, który obecnie przebywa w szpitalu i wykonać prace uzdrawiające, Byłam prowadzona przez Ojca-Matkę, to było niesamowite. Oczyszczałam aurę mojego syna, wypełniałam ją Światłem, potem oczyszczane były jego komórki, które również były wypełniane Światłem. Było tego tak dużo, że nie wszystko pozostało w mojej pamięci. Kiedy wróciłam od syna, mogłam połączyć się z moim mężem i pracowałam dla niego, jednak nie pamiętam dokładnie rodzaju wykonanych prac, pamiętam tylko Światło, Głos i Ogromną Miłość.

Potem usnęłam, jednak nie na długo. Będąc wciąż pod prześcieradłem obudziłam się około godziny 3 nad ranem. Byłam wyżej niż moje ciało, ale je czułam, byłam w ogromnym tunelu Światła, a moje ciało było podzielone na trzy części, trudno to opisać słowami, ponieważ są to odczucia tak niezwykle, tym bardziej, że każda z tych trzech część wibrowała w różnych kierunkach. Ja to nie tylko czułam, ja to również widziałam z góry! Nie wiem ile to trwało. Kiedy się skończyło zapadłam w spokojny sen.

Również piękne doświadczenie z prześcieradłem miała moja córka, która źle się czuła, bolał ją brzuch i była bardzo smutna. Kiedy przyszła do mnie, do pokoju, to usiadła na łóżku koło cudownego prześcieradła. Kazałam jej się położyć i przykryłam ją prześcieradłem. Od razu po przykryciu się nim obie odczułyśmy silne pole, które się pojawiło, a córka powiedziała, że czuje silne połączenie z Bogiem.

Będąc w czystym polu Boskiej Mocy moja córka spontanicznie zaczęła oglądać wnętrze swojego brzucha, aż znalazła przyczynę bólu. Kierowana Głosem Stwórcy uzdrowiła przyczynę bólu brzucha oraz złego samopoczucia, którym był silny lęk.

Moja córka była zaskoczona tym, co mówi, jak również, jakimi językiem to przez nią płynęło, ponieważ jak później powiedziała: „W życiu bym tego sama nie wymyśliła”.

Oczywiście ból i złe samopoczucie minęło jak ręka odjąć, co więcej, nie wróciło aż do dziś 🙂

Co ciekawe, córka nie znała moich odczuć, których wcześniej doświadczyłam leżąc pod prześcieradłem. W późniejszej rozmowie powiedziała mi, że kiedy ją nim przykryłam to odczuła ona ogromny spokój, wręcz błogość, wyciszenie myśli oraz ogromną czystość, która spłynęła na nią.

Prześcieradło z cudownym Znakiem Miłości posiada wartość, moc oraz siłę, która jest niezmierzona. Znak Miłości jest ogromnym portalem, który łączy każdego, kto z nim pracuje z samym Źródłem, pełnym Światła i Miłość, które tylko czeka, aby nam pomóc.

Całuję Was z miłością,
Basia”

P.S. A oto fragment emaila Basi z 7 maja 2012 roku:

“Wyobraźcie sobie ze cały czas pracuje z prześcieradłem. Wczoraj uleczyło chłopaka mojej córki. Dziś w trybie alarmowym, (bo mam wolne hurrraaa), jechaliśmy do córki męża, która wymiotowała od rana. Usłyszałam, że mam zabrać ze sobą prześcieradło, położyć ją na łóżku i nią nim przykryć. Tak też zrobiłam. Po godzinie dziewczyna wstała, wszystko minęło, bez żadnych leków!!!! Wsiadła z nami w samochód i pojechała do centrum handlowego 🙂
Całusy :* “

_______________________________________

naklejki-znak-milosci

Teresa, 14-09-2008

“Witam!

W dniu 08.07.2008r. otrzymałam zamówioną książkę: „Duchowa Arka” i Znaki Miłości, za co serdecznie dziękuję. Książką jestem zachwycona i próbuję nawiązać kontakt z Nauczycielami Miłości, ale jeszcze mi się nie udało, więc próbuję nadal.

Zaraz po otrzymaniu Znaków Miłości obdzieliłam nimi całą rodzinę i znajomych. Sama zastosowałam gdzie się tylko dało. Przede wszystkim zabezpieczyłam miejsce spania, siedzenia i wszędzie tam gdzie tylko pomyślałam, żeby przykleić. Szczególnie w miejscu spania ma pozytywne działanie, nawet na osoby, które wcześniej miały problemy ze snem. Również w miejscach bolących, przyklejając – ból łagodnieje i mija.

Dziękuję, Teresa Makowska”

_______________________________________

Agnieszka, 27-08-2008

“Dzień Dobry! Chcę zamówić książkę “Ciało i ducha ratować żywieniem” i 2 rolki kolorowych cudownych znaków po 8zł (Znak Miłości). Już korzystałam z tych znaków i wiem, że wiele razy mi pomogły w bólu, w harmonizacji stosunków w pracy, a teraz właśnie chce pomóc mamie na bolące kolano i nogi. Ostatnio parę nakleiła i już rano lepiej się czuła – wierzę, że Jej pomogę.

Bardzo Dziękuje, Agnieszka Ż.”

_______________________________________

Albert, 18-01-2009

“Cześć!

Tak, czytałem o działaniu Znaków Miłości i kilka w życiu ich miałem. Pamiętam przyjaciela, leżał w szpitalu, poczułem, że powinienem do niego pojechać. Był w pubie i dotkliwie go pobili. W szpitalu czekał już na operację, miał pękniętą kość tuż przy oku. Nakleiłem mu znak Miłości na szafce i łóżku, w nocy też miał nakleić przy oku. Rafał, bo tak ma na imię, czekał jeszcze na jedno badanie tuż przed operacją, która powtarzam została już zatwierdzona. No i jak się okazało, ten wynik tuż przed operacją był trochę inny, operacja została odwołana, a Rafał szybko wrócił do domu.

Ajo (Albert) Orlik”

_______________________________________

znak_milosci_biała-ramka-kwadrat-2

Alicja, 27-04-2009

“Kochani!

Chciałam się podzielić z wszystkimi, wiadomościami o działaniu znaczków MIŁOŚCI. Są rewelacyjne! Pomogły moim wszystkim znajomym, którym je ofiarowałam. Błyskawicznie pomagają w bólach rąk, nóg, głowy, regulują ciśnienie, usuwają złogi z nerek, oczyszczają organizm.

Brat mój jest, a raczej był do niedawna niewierzącym. Nie chciał przyklejenia sobie znaczka. Jednak przyszedł czas, że zachorował na raka płuc. Wysłałam mu znaczki i przykazałam porozklejać w domu. Tymczasem wysyłałam mu energię metodą Bruno Greninga (każdego prawie dnia). Po kilku miesiącach lekarz stwierdził cud. Orzekł, że po raku płuc nie ma śladu. Jednak brat nadal nie zaufał znaczkom tak do końca. Był na wczasach i w drodze powrotnej przez kilka dni był u mnie w domu. Zaczął narzekać, że już od dłuższego czasu bardzo boli go ramię. Ja wychodziłam w tym czasie do pracy, więc aby mu pomóc, wyjęłam znaczki i chciałam mu jeden przykleić na ramię. Dostał ataku śmiechu. Śmiał sie do rozpuku, że takie coś może pomóc. Powiedziałam więc, żeby wstrzymał się z tym wyśmiewaniem do czasu jak przyjdę z pracy a tymczasem niech sobie da przykleić. Pozwolił, z nadzieją w sercu, że sie znowu pośmieje wieczorem.

Po powrocie moim z pracy, mój brat siedział w fotelu z miną poważną. Ja już zapomniałam o przyklejeniu znaczka. On spytał tylko: „Alka, masz jeszcze te znaczki? Możesz mi kilka dać?” Stwierdził, że po około pół godzinie zniknął ból jego ramienia, który bezustannie męczył go od dłuższego czasu. Nie pomagały żadne tabletki przeciwbólowe. Był zdumiony tym, co sie stało. Wyjaśniłam mu więc, że gdy miał raka, dostał podobne znaczki i ma je w domu. Czy to przypadek, że wyzdrowiał bez chemii i bez leków? Sam lekarz przecież powiedział mu o cudzie. Potwierdził.

Dałam mu bardzo dużo tych znaczków i pojechał do domu. Potem znalazł się w szpitalu z powodu kamieni nerkowych. Pomagał sobie tymi znaczkami i dał komuś cierpiącemu z bólu na oddziale. Ból przeszedł temu człowiekowi. Potem ktoś poprosił i jeszcze ktoś i następny. Obdzielił tymi znaczkami wiele osób i wszystkim natychmiast ból zniknął. Na koniec przyszła lekarka do mojego brata i spytała, co to za znaczki przeciwbólowe on rozdaje. Brat poczuł się zmieszany, ale powiedział odważnie, że one pomogły jemu i innym pomagają. Ona stwierdziła, że gdzieś widziała te znaczki i poprosiła brata, aby i jej dał. Potem ludzie nie dawali mu spokoju. Wszyscy prosili o zamówienie dla nich większej ilości tych znaczków Miłości.

Brat nie dawał mi z kolei spokoju prosząc, abym zamówiła na jego adres 4 rolki, aby mógł obdzielić ludzi. Ku mojemu zdumieniu poprosił też o zamówienie dla niego książki o Bogu, aby mógł poczytać.

Wcześniej używałam znaczków ze Słoneczkiem, które pomagały mi i moim znajomym. Byłam nimi zachwycona. Jednak gdy pojawiły sie nowe znaczki, znaczki Miłości, nie umiałam ich zaakceptować. Używałam starych, mimo, że miałam i nowe już w domu. Zamawiając znaczki Miłości poprosiłam też o przesłanie mi starych znaczków ze Słoneczkiem. Przez jakiś czas używałam tylko Słoneczek. Często jednak myślałam o znaczkach Miłości. Zrobiłam nawet sobie powiększenie Znaku Miłości i powiesiłam sobie na ścianie. Jednak nie stosowałam ich na ciało. Gdy mnie coś zabolało zaraz miałam przyklejone słoneczko, a nie Znak Miłości. Ból przechodził.

NIE MIAŁAM  do tego znaczka zaufania, a może się go bałam?

Tymczasem prowadziłam rozmowę z Bogiem. Kilka razy. Mówiłam Mu, że nie potrafię tym znaczkom zaufać, pytałam czy one rzeczywiście pomagają tak jak te Słoneczka, czy one są od NIEGO?

Pytałam ze dwa dni i autentycznie przeżywałam, ale nie przyklejałam na ciało. Przykleiłam, owszem, w domu przy drzwiach i na tym koniec.

Mam w zwyczaju, gdy czas pozwala, siadać przy oknie i obserwować gwiazdy na niebie. Wysyłam wówczas wybranej gwieździe miłość. Tak jak się nauczyłam z książki. Wyobrażam sobie fioletową kulę, otwieram ją, wkładam do niej moją miłość, zamykam kulę i wysyłam ją do gwiazdy. Czekam momentu, aż gwiazda zaczyna pięknie migać. Moja miłość dotarła i ona się teraz odwzajemnia. Potem wysyłam miłość innej gwieździe. Tak robię często nie tylko z gwiazdami.

Grafika Znak Miłości

Pewnego letniego dnia, a było to w czasie tych rozmów z Bogiem, gdy pytałam Boga o to czy rzeczywiście te znaczki Miłości są pomocne, wyszłam na balkon. Noc była piękna, było bardzo dużo gwiazd. Szczególną moją uwagę zwróciła gwiazda, która była niesamowicie duża. Pomyślałam – „o kurde, takiej wielkiej gwiazdy jeszcze nie widziałam”. Za moment zauważyłam, że ma jakieś kolory, że jest inna. Usilnie się przyglądałam, bo wydawało mi się, że coś widzę. Jakby postać na środku gwiazdy. Biegiem pomknęłam po lornetkę, która leżała sobie w szafie. Z lornetką w ręku spojrzałam, co takiego jest z tą gwiazdą? Przeżyłam szok. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, była to postać jakby anioła? Z rozpiętymi skrzydłami? A na dole był jakby słup światła różowego? Złotego? Nie miałam pewności, ale wiedziałam, że gdzieś to widziałam Anioł? Nie anioł? Ale to coś gdzieś widziałam. Napatrzyłam sie i zawołałam dzieci, przyszła córka i pytałam czy to widzi, co ja? Też widziała, ale na niej to nie zrobiło wrażenia i pobiegła do pokoju. Ja tymczasem podziwiałam ten widok z niesamowitą miłością. Wracając do pokoju wzrok mój padł na ścianę i powiększony znaczek Miłości. TO JEST TO, wykrzyknęłam to ten znak widziałam na gwieździe!!!!!! Potem, gdy ochłonęłam, jeszcze raz podeszłam z lornetką, ale już były tylko na gwieździe widoczne kolory, fioletowy, żółty i lilowy.

Miałam świadomość, że poprzez moje dociekliwe pytania Bóg dał mi odpowiedź. To PRAWDZIWY ZNAK MŁOŚCI. Od tego momentu jestem na 100 % pewna, że znaczek jest od BOGA. Ufam mu już całkowicie i bez zastrzeżeń. Dlatego z taką pewnością dałam go bratu, gdy go bolała ręka i gdy chorował.

U koleżanki, gdy powiesiła znaczek miłości w domu mąż przestaje powoli pić. Od niedawna znaczek ten jest u nich. Rozdaję też znaczek znajomym, aby w aucie go przykleili.

Wysłałam koleżance Janie ze Słowacji a ona dała też swojej koleżance Zlatce do auta z zapewnieniem, że Alka mówiła, iż nic się jej nie stanie w drodze. Zlatka przyjęła to z uśmieszkiem, ale przykleiła. Potem były obydwie w Polsce i opowiadała mi Zlatka jak jechała z Trenczyna do Bratysławy autem. W połowie drogi COŚ kazało jej skręcić w boczną drogę. Droga ta wiodła do rodziców Zlatki. Myślami tłukła się, że nie ma po co jechać do nich, że musi jechać do Bratysławy, ale znowu się pojawiła myśl by skręcić. W ostatnim momencie coś pociągnęło za kierownicę i sam samochód skręcił bez jej woli. Ledwo zakręciła, w kilka chwil potem był wypadek kilka aut się zderzyło na prostej drodze. Zlatka stanęła, bo usłyszała huk i wyszła z auta. Stwierdziła z całą stanowczością, że jeśli by auto nie skręciło ona by tam była, w tym karambolu. Od razu pomyślała o znaczku i podziękowała Bogu, że go ma w aucie. Była mi bardzo wdzięczna za znaczki, które im wysłałam.

Takich przykładów mogłabym pisać więcej, ale czas mi nie pozwala. Rozdałam już tysiące  znaczków i zamówiłam następne.

Jestem wdzięczna naszej wspaniałej Fundacji „Świadomość Ziemi” za te znaczki oraz Bogu za Jego MIŁOŚĆ. Boże bądź błogosławiony na wieki za pomoc, jaką okazujesz nam – prostym ludziom w tak prosty sposób. Znaczki Miłości, ileż w nich Miłości, BOGA, niech każdy się sam przekona. Nie zawiedzie się nikt.

Alicja z Kozienic”

W grudniu 2004 roku Nauczyciele przekazali telepatycznie Cudowne Znaki (“Słoneczko” i “Pieczęć Jezusa”), który rozprowadzaliśmy do 2008 roku.

W lutym 2008r. Duchowi Nauczyciele Miłości przekazali znak nowych czasów – ZNAK MIŁOŚCI, który łączy w sobie moc i działanie „Słoneczka” i „Pieczęci Jezusa”, jak również pomaga w odrodzeniu i przejawieniu się Ducha Miłości na Ziemi, przebudzeniu ludzkiej Duszy oraz doprowadzeniu do harmonii we wszystkich ciałach i polach duchowo-energetycznych człowieka.

MODLITWA WSZECHŚWIATA

Wszystko, Co Powstało W Niebiosach
Na Ziemi Przejawi Się!
I Miłość Potęgą Się Stanie,
I z Nią Już Nikt Się Nie Rozprawi!

Cały Kosmos Na Ratunek Stanął,
Sojusz Galaktyk Powstał!
Żeby Ziemia Odrodziła Się,
I w Miłości z Miłością się Podniosła!

Niech Niekończącym Się Strumieniem
Leje Się Miłości Obfitość!
Niech Przepięknym i Jaskrawym Źródłem
Przejawi Się We Wszechświecie!

Niech Ziemia Nasza Rozkwita,
I Perłą Galaktyk Się Stanie,
Niech Doświadczenie Całego Wszechświata
Najlepszą Siłą Się W Niej Przejawi!!!

Tłumaczyła Helena Nieczyporenko

Przykłady działania 'Słoneczka' i 'Pieczęci Jezusa'.

Krystyna, 30-05-2006

“Drodzy Przyjaciele!

Nazywam się Krystyna Kijania. Jestem z Krakowa. Byłam na drugim zjeździe ratowników w Warszawie. Przeczytałam obie książeczki i staram się stosować do wszystkich wskazań. Jak tylko mogę łączę się z Wniebowstąpionymi. Najczęściej rozmawiają ze mną Melchizedek i Metatron. Przesyłają mi nawet czasem wiersze. Również mnóstwo wskazań, pomagających rozwiązywanie wielu problemów życiowych. Pisząc do Stwórcy przyspieszyłam jeszcze bardziej czas, mimo że wcześniej i tak wydawało mi się, że płynie bardzo szybko.

Używam od dawna Słoneczka i Pieczęci, które pomogły mi uleczyć wiele chorób, między innymi neurodermitis ( choroba skóry ) objawiający się najmocniej na łokciach, które były całe w ranach i skóra była na nich b. zmieniona. Po 3-tygodniowym noszeniu Słoneczka znikło wszystko i zapomniałam, co to znaczy swędzenie. Chorowałam od kiedy siebie pamiętam ( teraz mam 58 lat ).Pieczęcie i słoneczka pomogły mi też w leczeniu kolan i różnych innych bólów i niedomagań. Od kiedy mam Słoneczka zauważyłam, że wiele osób mówi mi o swoich dolegliwościach, np. w kolejce lub przypadkowo spotkani na ulicy, więc im rozdaję Pieczęci i Słoneczka. Potem dowiaduję się, że im też pomogły. Wielu znajomych chce sobie Je zamówić.
Dziękuję za wszystko – Krystyna”

_______________________________________

Magda, 27-05-2006

“Witajcie Helena i Mariusz.

Z ogromną radością dzielę się informacją na temat Słoneczka, znaku Jezusa i tym co się działo, kiedy po raz pierwszy je naklejałam (nie pamiętam dokładnie, słyszę podpowiedź: koniec listopada 2005 roku).
Było to najpierw w moim pokoju. Zaczęły przenikać mnie coraz bardziej subtelne energie. Czułam się bezpiecznie i czułam lekki powiew nie związany z wiatrem fizycznym. Czułam ciepło i większe zaufanie.
Potem naklejałam w domu, wszędzie gdzie się dało. Zaczęły się powoli zmieniać relacje pomiędzy członkami rodziny. Więcej radości, śmiechu, wolności w sercach. Ustawały sprzeczki i spory. Pewne osoby przestały nachodzić dom. Atmosfera bardziej się zharmonizowała. Niekiedy naklejałam je w takich miejscach jak urząd pracy czy autobusy. Wiem, że tego tygodnia, kiedy naklejałam je w urzędzie pracy, kobiety dostały atrakcyjną propozycję wyjazdu do Hiszpanii na zarobek. Wiele się zdecydowało.

Dzieliłam się także ze znajomymi. Dzisiaj odwiedziłam jedną z nich – jakże serce się moje raduje na widok bardzo pozytywnych zmian. Choć zdaję sobie sprawę, że bardzo ważna jest indywidualna praca każdego z nas, to jednak widzę, że wpływają one harmonizująco na karmę zbiorową.
To dopiero początek. Z każdym dniem uświadamiam sobie coraz więcej i zaczynam mieć coraz więcej chęci do prawdziwego działania, choć nadal bardzo wiele zmian i transformacji na wszystkich poziomach we mnie zachodzi. Podjęłam decyzję aby wytrwać i w odpowiednim czasie ruszyć pełną parą, z całym zaangażowaniem i Miłością w sercu, choć i w tej chwili jest już dobrze.

Z wdzięcznością i Miłością, że mogłam podzielić się swoimi doświadczeniami i niewielką cząsteczką swojej Duszy przyczynić się do pozytywnych zmian na naszej kochanej Ziemi.

Pozdrawiam,
Magda”

_______________________________________

Zofia, 28-05-2006

“Drodzy Przyjaciele!

Mam na imię Zofia i mieszkam w Zabrzu. Chciałbym się z Wami podzielić własnym doświadczeniem korzystania ze Słoneczka i Ankiety. To najlepsze lekarstwo na wszystkie bóle i dolegliwości. W miejscach chorych po prostu je przyklejam lub nakładam. Błyskawicznie tamuje krew z miejsc skaleczonych i szybko goją się rany. Woda, którą pijemy zawsze stoi na Słoneczku. Nie tylko, inne artykuły spożywcze również. Kwiaty podlewane taką wodą wspaniale rosną. Najlepszym przykładem działania Słoneczka jest mój chory mąż. To, że jeszcze żyje i jako tako egzystuje, to właśnie zasługa Słoneczka. Jest chorym, nie chodzącym, dializowanym, obie nerki są nieczynne, do tego odleżyny na kości ogonowej i piętach obu nóg. Nie wiem, czy ma zdrowy jakiś organ wewnętrzny. Odleżyny to rany, które goją się latami. Kiedy wypisywano go dwa lata temu ze szpitala, byłam załamana. Lekarz powiedział, że chyba nogi będą musieli obciąć, bo odleżyny na piętach się nie zagoją. Było bardzo trudno przez te dwa lata, ale w X/ 2005 ( nie pamiętam dokładnie) lub XI/2005 otrzymałam Słoneczko i od tego czasu zaczęły się dziać cudza. Tak mogę to powiedzieć.

Obklejałam męża Słoneczkiem, zrobiłam opaskę na głowę, którą nosił i robi to zawsze gdy się źle czuje. Pod prześcieradłem wykleiłam łóżko Słoneczkiem. Na rany przyklejałam Słoneczko. Wszystkie lekarstwa, maści, płyny mają Słoneczka. Naklejałam nawet na ciało, nawet na butach. Zresztą on sam przykłada sobie Ankietę i Słoneczko w chwilach kryzysowych, a było ich bardzo dużo. Szczególnie bardzo trudny był koniec roku. Dzisiaj pięty są pięknie zagojone, odleżyna na kości ogonowej jest coraz mniejsza i ładnie się goi. Mąż czuje się coraz lepiej, a ja nauczyłam się kontaktować z Nauczycielami.  

 Zofia”

_______________________________________

Włodek ze Stuttgartu, 26-05-2006

“Moi kochani, Heleno i Mariuszu,
Przeczytałem Wasze książeczki tylko 3 x i za każdym razem doszło do mojej świadomości coś innego. Znalazłem się na tyle „w nurcie” ( w temacie jestem od dawna) że, z przekonaniem zamówiłem 3 komplety książeczek w celu dalszego rozszerzania tych informacji i proponowanych Programów, Technik i Metod postępowania.

Uważam, że jest tyle do wyboru, że każdy zdrowo „czujący” człowiek powinien coś dla siebie znaleźć. Powinien spróbować, sprawdzić, przekonać się , czy jest tak, czy nie jest. A rezultaty?  Sam będzie widział, czuł, rozumiał. Można „odbierać” w różny sposób. Ja piszę o człowieku odczuwającym, nie rozumującym.

Uczucie (intuicja, 7-my zmysł itp.) jest odbiorem naszej Istoty (wieloczłonowe istnienie wielu poziomów) naszego Wyższego Rozumu, można to nazwać WKR-em, jak nazywają to Wniebowstąpieni Mistrzowie. Ja nazywam to podszeptem, mową Duszy. Przecież nikt z nas do tej pory nie słyszał o WKR! Ale w końcu nie o to chodzi, jak będziemy „to coś” nazywać. Ważne jest, że wiemy, że czujemy i że nam „to” jest pomocne. W końcu, każdy się ze mną zgodzi, że Dusza jest nośnikiem Życia, a ciało tylko formą dostosowaną do trzeciego wymiaru. Forma ta, ma początek tu na Ziemi i koniec też. A Dusza?

Ale do tematu. Zamówiłem 500 Słoneczek, które przyklejałem na różne miejsca. Działały cudownie, ból znikał. Doczytałem się, że można sobie wizualizować Słoneczko w swoim ciele. Zrobiłem to mentalnie na czakrze  serca i w sercu. To działało i działa! Noszę nadal „koronę” (przypis M.B – opaska na głowę zrobiona ze Znaków Jezusa) na głowie, zawsze jak tylko mogę. Odczuwam jej działanie w wieloraki sposób, nie mówiąc już o takich aspektach jak podwyższona świadomość, aktywność szyszynki i inne.
Dzielę się moim szczęściem, aby inni też mogli skorzystać.
Włodek”

_______________________________________

Włodek ze Stuttgartu, 27-05-2006

“Moi kochani Heleno i Mariusz,
Wczoraj napisałem do Was list. Dziś, witam was ponownie. Napisałem dużo, ale oczywiście nie wszystko, co chciałem spontanicznie przekazać.
Chcę dodać do moich odczuć i praktyk ze Słoneczkiem i Pieczęcią Jezusa Chrystusa Sanandy.

W mojej praktyce bioenergoterapeuty i egzorcysty, spotykam się z bardzo różnymi ludźmi. Są tacy „ze szkiełkiem w oku”, mówią , np. „Pan Bóg? Wszyscy o nim mówią, nikt Go nie widział!”.
Na Jego Istnienie lub Wyższej Inteligencji, można powiedzieć, przytaczam wiele faktów naukowo udowodnionych, ale też nie dociera. Po prostu, jak ktoś ma zakodowane, tak reaguje.

Jednak właśnie i tacy uwierzyli np. jeden z podobnych, nazwijmy ją Zosia. Założyła na bolące kolano moja „koronę”. O dziwo ból ustąpił. Na kontrowersyjne, pełne próby „naukowego, normalnego wyjaśnienia tego faktu”, wyjaśniłem, że to działanie nieokreślonej energii kosmicznej i o dziwo, uwierzyła.

W sumie proste, bo fakt jest taki, że nie boli, no to trzeba to jakość uzasadnić.
Mam jeszcze wiele innych przykładów cudownego działania Energii Mistrzów, ale cóż, jak ktoś sam nie przekona się, to nie uwierzy. Moja rada, przekonajcie się kochani, przekonajcie się, dlaczego nie?
Piszę z całym szacunkiem i serdecznie pozdrawiam.
Włodek”

_______________________________________

Elżbieta, fragmenty listów z 18-09-2005 i 02-06-2006

 […] 1 lutego 2005 roku poślizgnęłam się na topniejącym śniegu i w wyniku upadku doznałam złamania z przemieszczeniem kości prawej ręki około 5 cm. Nad nadgarstkiem. Cały czas w czasie noszenia gipsu i po jego zdjęciu bardzo bolała mnie i ciągle cierpła mi ręka. Nie pomagały żadne rehabilitacje(wirówki wodne powodowały jeszcze większy ból, magnetoterapia, laser, krioterapia i inne nie przyniosły żadnej poprawy). Ręka bolała, bardzo cierpła od palców do barku i ciągle była opuchnięta.

[…] Córka mojej kuzynki wydrukowała mi Ankietę i „Słoneczka” w momencie jak z chorą ręką zaczynałam remont pokoju, który robiłam sama. Pierwszego lutego złamałam rękę i do czasu otrzymania „Słoneczka” miałam z nią problem. Ręka była bardzo słaba, odwapniona, co odkrył dopiero trzeci lekarz. Żyłam ciągle z bolącą, drętwiejącą ręką. Trwało to siedem miesięcy. Od czasu jak mam stale naklejone „Słoneczka: ręka nie puchnie, nie boli, nie drętwieje.

[…] Ja ze „Słoneczkiem” na chorej ręce poszłam do mojego rodzinnego lekarza, miał mi zrobić blokadę. Nie wierzył w „Słoneczko” ale stwierdził, że skoro ręka mnie nie boli, to blokady nie będzie robił.

[…] Gdy fachowiec gipsował ściany, córka kuzynki przyniosła mi wydrukowane SŁONECZKO. Od razu przykleiłam sobie na rękę kilka sztuk, w miejsce które najbardziej mnie bolały. I NASTAPIŁ CUD. Z ręki najpierw zeszła opuchlizna, a potem zaczął powoli ustępować ból i cierpnięcie. Gdy fachowiec skończył gipsowanie i wyszlifował ściany (3dni ), resztę remontu, tzn. malowanie sufitu i ścian wykonałam sama.

[…] Od lutego do sierpnia, do czasu otrzymania „Słoneczka” nie przespałam żadnej nocy w całości. Co 10-15 minut budziło mnie cierpnięcie ręki, trudne do wytrzymania, gorsze nawet od bólu, bo do bólu już się przyzwyczaiłam.
Gdy ustąpił ból i cierpnięcia, czasem tylko następował ból mięśnia przedramienia i mięsień robił się twardy jak kamień. Ale byłam na spotkaniu z wami i NASTĄPIŁ NASTĘ˜PNY CUD. Od tego czasu nawet problem z tym przykurczem ustąpił.

Zapomniałam napisać też, że wcześniej lekarz ortopeda stwierdził, że w kościach tej ręki jest silna osteoporozę i brałam OSTENIL.

Jestem wdzięczna Stwórcy za „Słoneczko” i technikę „ARiMA”, a wam kochani za jej udostępnienie.

Mam w domu też królika (6 lat), który jest trochę kaleką, bo ma zły zgryz o co dwa tygodnie musze obcinać mu zęby. Przez swoje uzębienie ma często kłopoty z trawieniem. Wlazł kiedyś pod wannę i dosyć mocno zmoczył sobie futerko. Był potem bardzo chory, myślałam, że nie dożyje do rana. Obkleiłam go „Słoneczkami”, napisałam prośbę do Stwórcy. Do drugiej w nocy leżał u mnie w łóżku jak nieżywy. Nie reagował na nic. O drugiej ożył, wyskoczył na swoje legowisko i to był też mały CUD.         

Elżbieta Olszanowska”

_______________________________________

Maria, 6-12-2006

“Szanowni Państwo!

 Jakoś trudno zebrać mi się na odwagę, aby podzielić się swoimi doświadczeniami ze „Słoneczkiem” i opaska na głowę. Zachęciła mnie pani Maria Przybyłowicz, abym napisała do was. Nie wiem, czy to się komuś przyda. Z drugiej strony nie mogę tego trzymać tylko dla siebie. Uważam, że „Słoneczko” i „Pieczęć Jezusa” to cudowny lek dany nam od Stwórcy na wiele dolegliwości, jakich doświadczamy w tych trudnych dla Ziemi czasach, gdzie przyszło nam żyć. Medycyna akademicka nie zawsze pomaga, czasem się myli, czasem szkodzi,  a do tego jest droga i ze względu na koszty nie dla każdego dostępna.

„Słoneczka” otrzymałam od was 27 września 2006 roku. 28 września „przyjaciółka” naszego domu wróciła od lekarza skarżąc się na zawroty głowy. Lekarz powiedział, że przyczyny mogą być różne, przepisał leki i zalecił szereg badań. Powiedziałem jej, że otrzymałam „Słoneczka” i jak chce, to możemy je wypróbować. Nakleiłyśmy je na karku, gdzie zaczynają się włosy, na siódmym kręgu (tu wyczuliśmy dość silne stwardnienie) i na stopach. 29 września rano przyszła ta pani do mnie i powiedziała, że odkleiła „Słoneczko”, bo bardzo ją piekło. Rzeczywiście. Na siódmym kręgu było zaczerwienienie, a to stwardnienie zmniejszyło się do połowy. Myśmy się wystraszyły i już następnego słoneczka nie nakleiłyśmy. Posmarowałam to miejsce sadłem niedźwiedzim. Po rozmowie z panią Marią Przybyłowicz z Krosna, trzeciego października nakleiłyśmy „Słoneczko” ponownie. 5 październik – zawroty głowy nie powtarzają się – poprosiła jeszcze o „Słoneczka”, aby nakleić je na podeszwy stóp i pod kolana, ponieważ dokuczały jej bóle w kościach i stawach. 17 październik – pytałam się tej pani, czy nie ma już problemów z zawrotami głowy – powiedziała, że już dawno zapomniała, a przepisanych leków nawet nie zakupiła.

1 listopad 2006 roku. Siedemnastoletnia panienka – skarży się, że leczy się na nerwice – lekarz przepisuje jej ciągle te same leki – była nawet przez tydzień w szpitalu. Powiedziała, że ją boli w okolicy splotu słonecznego (bardzo źle wyglądała). Zaproponowałem jej „Słoneczko”. Przykleiła w to miejsce, gdzie bolało. Po jakiejś pół godzinie przestało boleć. 12-tego listopada już nie skarży się na ból. Była też u mnie wczoraj, czwartego grudnia. Ładnie wygląda, jest pełna optymizmu, o bólu nie wspomniała, a ja nie śmiałam jej o tym przypominać.

5 październik. Czułam, że bierze mnie przeziębienie. Trudno mi było oddychać, bolała mnie głowa, zaczęła wzrastać gorączka. Pomyślałam o „Słoneczkach”. Przykleiłam je na skronie, potylicę, punkt trzeciego oka, po obu stronach nosa i inne punkty, które podpowiadała mi intuicja. Położyłam się do łóżka. Po godzinie gorączka zaczęła spadać – głowa już nie bolała. Mogłyśmy dokończyć zaczęte prace.

4 listopad. Od jakiegoś czasu bolała mnie prawa pierś. Czułam, że może tam się dziać coś niedobrego. 14 listopada po modlitwie i spaleniu prośby do Stwórcy – przyszła mi taka myśl i okleiłam całą pierś „Słoneczkami”, obłożyłam liśćmi kapusty z własnego ogródka i poszłam spać. O godzinie trzeciej nad ranem obudziło mnie silne pieczenie i swędzenie. Musiałem zerwać ten cały okład. Na piersi pod „Słoneczkami” pojawiły się zaczerwienienia i wybroczyny z krwi – wyglądało jak pogryzienie. Pierś posmarowałem sadłem „Borsuka”, „Słoneczka” przyklejałam jeszcze przez kilka dni na węzłach chłonnych, bo były spuchnięte. Szóstego grudnia, kiedy piszę o tym, pierś jest miękka, rany się pogoiły.

To niesamowite, z jaką potężna siłą i mocą działają „Słoneczka”. Kiedy tylko boli mnie głowa mam początki kataru lub czuję zmęczenie, to korzystam ze „Słoneczka” lub opaski.

Jestem już niemłoda, z wieloma dolegliwościami zdrowotnymi. Muszę przyznać, że od września, kiedy otrzymałam od was kochani „Słoneczka” nie korzystałam z żadnych leków chemicznych.

Serdecznie dziękuję, że jesteście i pozdrawiam,
Maria Spiżewska”

_______________________________________

Od Fundacji „Świadomość Ziemi”

“Kiedy w dniu 5 czerwca 2007 roku zadzwoniłem do pani Marii z zapytaniem, czy mogę opublikować ten list, to opowiedziała mi, że jej chore kolano po dłuższym obklejaniu „Słoneczkami” całkowicie wyzdrowiało, nie czuje w nim już żadnych bólów i jest teraz w pełni sprawne. Jednej z jej znajomych pożyczyła natomiast Cudowne Prześcieradło, kiedy ta udała się na operację żylaków. Już w tydzień po tej operacji rany na nogach całkowicie się zagoiły, a osoba ta czuje się bardzo dobrze.
Mariusz Brzoskowski”

_______________________________________

Karol, 20-04-2007

“Przykłady działania Cudownych Znaków:

W połowie lutego 2007 roku skręciłem dość boleśnie kostkę. W wyniku tego powstał obrzęk i zsinienie stawu skokowego. Lekarze ortopedzi powiedzieli, że uraz nie jest zbyt silny, jak to określili pierwszego stopnia. Prawie natychmiast nakleiłem „Słoneczka” i „Pieczęcie Jezusa” (po dwie na zewnętrzną i wewnętrzną część kostki). Od razu poczułem ciepło. Efekt był taki, że po dwóch dniach mogłem chodzić, a po tygodniu tańczyć. Po opuchliźnie ślad zniknął.

Centrum Warszawy, przystanek autobusowy przy dworcu kolejowym Warszawa Centralna w kierunku Ochoty. Zazwyczaj jest to ulubione miejsce osób bezdomnych, zarówno do przesiadywania, jak do załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych. Od momentu kiedy nakleiłem cztery, pięć naklejek następnego dnia bezdomni się wynieśli, a okolica przestała mieć charakterystyczny nieprzyjemny zapach.

Cudowne symbole przekazane przez Nauczycieli Wyższego Kosmicznego Rozumu naklejam również w tramwajach i autobusach komunikacji miejskiej. Zauważyłem w związku z tym, zmniejszenie ilości aktów wandalizmu i innych stresujących pasażerów sytuacji. W znaczny sposób zwiększył się komfort i bezpieczeństwo podróży.

Pragnę się również podzielić się działaniem symboli w formie korony (opaski na głowę). Stosuję ją w dwóch przypadkach: w momencie, kiedy miewam czasami silne bóle głowy i podczas pracy z Nauczycielami Wyższego Kosmicznego Rozumu, kiedy wchodzę na kontakt pisemny jak i artystyczny (rysunkowy, malarski). Praca jest wtedy intensywniejsza, bardziej określiłbym esencjonalna, przekazy wówczas mam czyste, bez zakłóceń. Schodzą również różnorodne pola informacji, twórczości, miłości, światła, oddania (zawierzenia) i wdzięczności. Pracuję wówczas z wieloma Nauczycielami, energiami i mocami.

Przykłady działania cudownego Słoneczka i Pieczęci Jezusa spisał Karol Wacław Jełowicki, Warszawa.”

Komentarz do “Przykłady działania Znaku Miłości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *