Przekazy Duchowe

Spokój duszy – Jezus Chrystus

Przekaz otrzymał Mariusz Brzoskowski 13.12.2007 r. godz. 8.55

Słucham Was, Drodzy Nauczyciele!

Mówi Jezus – Chrystus Wszechświata,

Ja i Ojciec Jedno Stanowimy!
Ja i Ty możemy być Jednością. Jak nią się stajemy, dążymy do tego, to zaczyna pojawiać się wewnętrzny spokój, wewnętrzną ufność i moc. Zaczynają pojawiać się nowe możliwości, nowe wyznania, nowe pragnienia.Jest to naturalne, bo wasz duch i wy sami zaczynacie dopuszczać do siebie Mnie, a więc i Ojca – Matkę Źródło, Miłość. A On ma inne postrzeganie i odczucia aniżeli zwykły człowiek.

Stąd na początku pojawia się euforia, szczęście, ogromna wewnętrzna radość, która przenosi się na wasze ciało i umysł, czyli wasze ludzkie życie. Całe wasze jestestwo wie, cieszy i raduje się z ego, że dany człowiek zechciał dopuścić do siebie Boga, że chce żyć zgodnie z jego prawami, a nawet wolą. Rozpoczął się „taniec” duszy. Radość, miłość, werwa życia, szczęście. Przedsmak wieczności. Bycie szczęśliwym z samego faktu bycia, życia. Wspaniały, niesamowity stan, który większość chciałaby doświadczać trwale i nieskończenie. Ale po jakim czasie duchowej ekstazy dusza od stanu radości przechodzi do stanu życiowej aktywności. Ona już wie, gdzie chce podążać, co robić, z kim, kiedy i jak. I tu następuje pierwszy zgrzyt, pierwsze rozdarcie pomiędzy człowiekiem, a duszą i między ego, charakterem, przyzwyczajeniami, a oczekiwaniami duszy.

Ona, nieśmiertelna, wieczna pragnie już tylko żyć i tworzyć w Miłości, z Miłością, dla Miłości. Widzi wszelkie trudności i ograniczenia danego człowieka. Zaczyna wysyłać sygnały, impulsy na wszelkie możliwe sposoby. Najprostsze to przyciągnięcie do waszego życia nowych myśli, wielokrotnie dla nas irracjonalnych, oderwanych od „szarej” rzeczywistości. Powoduje to w was wewnętrzny konflikt, czujecie, wiecie, że macie już żyć inaczej, ale pragmatyzm i upojone zasady opierają się. Wołacie wtedy najczęściej do Boga, świętych, do Mnie o pomoc, o podpowiedź. I otrzymujecie ją zawsze, tylko jeszcze jej niedostrzeganie. Chwilowo wraca spokój (bo to przynosi prawdziwa, szczera rozmowa z nami), a po chwili zaczynają się pojawiać wzmocnione odczucia rozkojarzenie. Znowu czujecie, że coś jest nie tak, że idziecie pod wiatr, a nie z wiatrem. Naraz okazuje się, że tam gdzie zawsze dobrze się czuliście, gdzie łapaliście oddech, gdzie regenerowaliście się i znajdowaliście życiową podnietę jest jej coraz mniej, jest coś nie tak.

Ciągle jeszcze niedostrzeganie, nierozumienie dlaczego tak jest, co się stało w moim życiu? Przecież modlicie się (na początku głównie myślą, umysłem, nauczonymi modlitwami i nowymi dekretami, afirmacjami), staracie się być lepsi, doskonalsi, milsi i bardziej życzliwi dla otoczenia i całego stworzenia. Zaczynacie na nowo odkrywać naturę, wasz związek z przyrodą, zaczynacie lepiej wyczuwać jedność z Ziemią, a nawet Wszechświatem. Jednak w waszym życiu nadał królują stare wzorce, stare przyzwyczajenia. Kochacie, a nie wybaczacie! Miłujecie, ale nadał rywalizujecie! Podziwiacie, ale nie dbacie o to, co wam się podoba! Rozmawiacie, ale chcecie być ważni! Spożywacie, ale zabijacie, aby samemu się nakarmić, mimo że można najeść się bez zabijania. Krótka, aczkolwiek bolesna lista działań niezgodnych z Prawami Kosmosu – Prawami Miłości. Wasza dusza wespół z całym Niebiańskim wsparciem zabrała się do nakierowania was na czyste wibracje Miłości. A one nie współgrają z w/w cechami i zachowaniami. Powoduje to wasze wewnętrzne rozdrażnienie. Ale ono często na początku wychodzi na zewnątrz. Widzicie ile ludzi jest złych, niedobrych, niechcących podążać za głosem Boga. Przecież ludzie nie chcą rozmawiać o Bogu, Miłości.

Są źli i niedobrzy, a bliscy tacy niewdzięczni i nierozumiejący twoje rozbudzonej boskości. Pojawia się w was wrzący kocioł myśli, emocji. Czujecie się zdezorientowani. Do tego dochodzą dziwne, nieznane dotąd odczucia z ciała: niespodziewany ból głowy, słabość, kręcenie się w głowie, fale ciepła i gorąca, znużenie, skoki energii itp. Trudny moment. Można powiedzieć przełomowy. Ale na drodze rozwoju Duchowego, jednoczenia się z Bogiem będzie ich jeszcze wiele. Część się zapyta – czemu aż tak wiele? A odpowiedź jest prosta – bo jest dużo do zrobienia – z samym sobą i wokół siebie, w duchu i w materialności. Pojawia się aspekt wytrwałości, cierpliwości, któremu często towarzyszy niepokój, wątpliwości i brak wiary w własne siły. I tu znowu stare przyzwyczajenie, stary kod – wiara we własne siły. Jeżeli już wybraliście się, przebudziliście się, to już nie jesteście sami (zresztą nigdy nie byliście, choć może wam wydawać się inaczej). Nic co was spotka w tym okresie ( jak i późniejszym) nie przekracza waszych sił, możliwości i umiejętności. Nic, poza was samymi. I tu trzeba położyć największy nacisk na początku i o nim już nigdy nie zapomnieć – zaczynacie zawsze od siebie, wymagajcie tylko od siebie, pracujcie nad sobą dla dobra innych. I tutaj dotykamy bardzo istotnego punktu, można śmiało i otwarcie powiedzieć strategicznego punktu waszego życia, waszego istnienia.

Miłość istnieje dla innych, nie dla siebie. Miłość się dzieli i czerpie największą radość ze szczęścia innych. Miłość zagrzewa innych do Miłości (zwróć uwagę na słowo – zagrzewa, to coś tak jak grzejnik w domu – daje ciepło, ale nie narzuca się, po prostu jest, jeżeli ktoś go nie chce, to go nie włącza. Tak samo ma być w waszym życiu – jeżeli ktoś nie będzie chciał tego ciepła, to nie dajecie mu tego na siłę). Miłość szuka odbiorców, którzy jej potrzebują. Miłość nie martwi się, bo wie, że życie jest wieczne. I gdy te prawdy zaczną docierać do was samych, zakotwiczą się w was, to zacznie w was pojawiać się spokój wewnętrzny. Rozpocznie się wtedy okres pracy nad sobą, świadomy, odkrywczy, jak również zacznie się okres promieniowania z siebie. Bo to co jest w was, to promieniuje na zewnątrz. I wtedy nie będzie trzeba wiele, aby inni widzieli, czuli i zrozumieli, że ty jesteś już innym człowiekiem, że się zmieniłeś, że jesteś spokojniejszy, życzliwszy, bardziej wyrozumiały, że jest w tobie pogoda ducha i wewnętrzna radość życia. Ale to wszystko będzie promieniować na innych. A że nie jesteś sam, to czasami nie wiedzieć skąd będzie miał mnóstwo siły, cierpliwości i energii. Pojawi się w tobie ot tak, po prostu, bez żadnego wysiłku. Wspaniałe, niesamowite! Sam zobaczysz w sobie zmianę. Powiększ ją.

Zaczniesz rozumieć, że jesteś już innym człowiekiem. Zrozumiesz też to, że to Duch Miłości Cię stworzył i że ten Duch jest w Tobie i pragnie twojego i innych szczęścia. Będzie BOSKO! Bo Bóg jest już w tobie. On był cały czas, ale ty mu pozwoliłeś się obudzić i przejawić. To twoja zasługa – danego człowieka, danej duszy. A że dusza wie, że pełnię szczęścia osiąga się w pełnym zespoleniu z Bogiem, ze Mną (Radością) będzie się coraz ufniej i pełniej na niego otwierała, umożliwiała mu działanie w ciele (świetlistym i materialnym) temu, który to Stworzył, aż do pełnej integracji z Bogiem, jego Wolą. Ona już mu się oddała. I tego będzie oczekiwała od człowieka, który już wie, czuje, co to Miłość, co to Jedność. I gdy człowiek to przyjmie, zrozumie, to wtedy zyska Spokój Duszy. Czasami jeszcze będą targać człowiekiem jakieś drobne wątpliwości, może pojawić się ludzkie zmęczenie, ale to już nic w porównaniu z tym, co było. Na tym poziomie jesteście już człowiekiem świadomym. Wiecie, rozumiecie i czujecie. Może zdarzyć się, że na chwilę się cofniecie, zejdziecie z drogi, ale wasza dusza szybko da wam o tym znać. I uwierzcie, że tera już zawsze dacie radę, że nie ma takiej siły, która by was zwiodła z drogi Miłości, bo ona jest już w Was. Rozbudzona, piękna i Mądra. Mądra Miłość. Zawsze była Mądra. Dlatego warto z nią rozmawiać, nią żyć, przejawiać ją. W niej jest wszystko – życie i duch. Z Niej wszystko pochodzi. Z Nią wszystko jest możliwe, a na pewno Spokój Ducha.

Z wielką radością płynącą z Mojego Serca,

Wasz Chrystus

Powrót do listy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *