Ta strona internetowa wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies wyrażasz zgodę na ich używanie i umieszczanie na Twoim urządzeniu końcowym.X

CUDOWNY ZNAK
NOWYCH CZASóW

opis, przykłady działania

"Wzrastanie Boga w Człowieku" - Mariusz Brzoskowski - 25.02.2016

MENU
TERAZ ZBIERAMY NA STUDIO KOMPUTEROWE - budowę pomieszczeń, zakup sprzętu

O Od 2009 roku Fundacja „Świadomość Ziemi” wspiera sierociniec “Loving hearts helping hands” („Kochające serca, pomocne ręce”) w Ugandzie, który opiekuje się 170 bezdomnymi, osieroconymi dziećmi. Na stale sponsorujemy 7 dzieci (w 100% pokrywamy koszt ich utrzymania, edukacji i wyżywienia). Gorąco zachęcamy do przekazania kilku, kilkudziesieciu złotych na ten cel. W Ugandzie 10 zł wystarcza na dzienne wyżywienie, edukację i zapewnienie dachu nad głową jednemu dziecku. Wpłaty na konto Fundacji „Świadomość Ziemi” z dopiskiem– „Na dzień dziecka – dzieciom Ugandy”.Nr konta: 34 1090 1102 0000 0001 0346 6287.  

więcej o naszej pomocy tutaj 

Dołącz do nas na Facebooku!
Lokalizacja - kontakt

Fundacja "Świadomosć Ziemi"
z siedzibą w Gdyni 
Adres kontaktowy:
05-500 Piaseczno k.Warszawy
ul. Hemara 2
UWAGA:
godziny pracy biura są ruchome!
Zadzwoń i sprawdź:
tel. 509-905-498

Deklaracja Wolności

Deklaracja Wolności została zainspirowana 27 marca 2013r. przez Mistrza Saint Germain (za pośrednictwem naszej znajomej o duchowym imieniu Arameya), który składa w nasze ręce projekt możliwy do zrealizowania w Nowej Złotej Erze Ziemi. Deklaracja Wolności jest jedną z trzech części Manifestu Duchowego, który wraz z Inwokacją i Programem tworzą całość dokumentu, mającego zainspirować Ludzi Nowej Ery do działania, poprzez wprowadzanie w czyn światłych idei, przekazanych przez Wzniesionych Mistrzów i Istoty Światła Miłości. 

Link do Deklaracji Wolności 

STATYSTYKI

Od 04-2006 odwiedziło nas:
6 406 145 gości.

 

Aktualnie na stronie przebywa
2 gość/-ci.

Jelita - drugi mózg

MAMY DRUGI MÓZG W JELITACH!!!

W naszych jelitach znajduje się około 100 milionów neuronów, czyli mniej niż w mózgu, ale więcej niż w rdzeniu kręgowym czy obwodowym układzie nerwowym.

O tym, że nasz brzuch i głowę łączą tajemnicze więzy, wie każdy, kto kiedykolwiek czuł motylki w żołądku pod wpływem zakochania, miał biegunkę przed egzaminem czy zmagał się z dławieniem w przełyku po kłótni z szefem. Naukowcy zaczynają docierać do istoty tego związku, odkrywając skomplikowany system nerwowy, w jaki natura wyposażyła nasz układ pokarmowy. Stopień jego zaawansowania jest tak duży, że specjaliści od powstającej dopiero gałęzi medycyny – neurogastrologii – ukuli dlań termin „drugi mózg”. Ich zdaniem ma on ogromny wpływ nie tylko na trawienie pokarmu, ale też na nastrój i stan psychiczny. Najnowsze badania wyjaśniają, jak te dwa niezależne mózgi porozumiewają się ze sobą i współdziałają.

Naukowcy już kilkadziesiąt lat temu odkryli, że ludzkie jelita i żołądek pokryte są gęstą siecią komórek nerwowych identycznych jak te, które budują korę mózgową – siedzibę ludzkiej pamięci i inteligencji. Po dokładniejszych badaniach okazało się, że układ ten działa niezależnie od mózgu. Trawienie, przyswajanie substancji odżywczych i wydalanie resztek jest bowiem bardzo pracochłonne, dlatego w toku ewolucji bardziej efektywne dla organizmu okazało się zwolnienie mózgu z zarządzania tymi procesami. Dzięki temu mógł się on skupić na wyższych czynnościach – myśleniu czy rozwoju mowy, a dla tak przyziemnego zajęcia jak trawienie został stworzony oddzielny system nerwowy.

Wszystko to wydawało się jasne i logiczne. Jednak w trakcie kolejnych badań naukowców zajmujących się jelitowymi neuronami czekało duże zaskoczenie. Dr Michael Gershon z Columbia University Medical Center, lider prac nad „drugim mózgiem” i twórca tego terminu, oszacował, że w naszych jelitach znajduje się około 100 milionów neuronów, czyli mniej niż w mózgu, ale więcej niż w rdzeniu kręgowym czy obwodowym układzie nerwowym. To stanowczo za dużo na zajmowanie się wyłącznie trawieniem, uznał badacz. Neurony w jelicie muszą więc spełniać jeszcze inne ważne zadania.

I rzeczywiście. Dziś wiemy, że jelitowy układ nerwowy, chociaż pracuje samodzielnie (mózg nie przekazuje mu sygnałów, jak szybko ma przebiegać perystaltyka jelit czy ile soków trawiennych ma wydzielić żołądek), pozostaje w ścisłym związku z mózgiem i spełnia w ciele rolę drugiego centrum dowodzenia: reaguje na stres, sprawdza stan bariery ochronnej organizmu przed mikrobami i podnosi alarm w przypadku zagrożeń. Oba układy nerwowe nieustannie przesyłają sobie sygnały za pomocą nerwu błędnego. Komunikacja odbywa się w zaskakująco jednostronny sposób. Ze wszystkich impulsów nerwowych przebiegających nerwem błędnym 90 proc. biegnie od jelit do mózgu, a tylko 10 proc. odbywa drogę odwrotną. Wygląda więc na to, że nasz mózg jest wprost bombardowany informacjami z jelit.

Te odkrycia zelektryzowały lekarzy zajmujących się badaniem i leczeniem niezwykle dokuczliwych chorób jelit, na przykład zespołu jelita drażliwego, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego czy zaparć. Dotychczas byli przekonani, że większość nieswoistych zapaleń jelit to choroby o podłożu psychosomatycznym wywoływane przez przewlekły stres, depresję albo traumatyczne zdarzenia z przeszłości. Jak pokazują statystyki, większość osób cierpiących na zaburzenia depresyjne czy lękowe cierpi również na jakieś dolegliwości ze strony jelit. Dziś dzięki badaniom dr. Gershona okazuje się, że zależność między zaburzeniami psychicznymi a chorobami jelit może być odwrotna, niż sądzono – to jelita wpływają na pogorszenie się stanu psychicznego, a choroby jelit mogą być pierwotną przyczyną depresji czy przewlekłego stresu.

Jak dowiodły dalsze badania, winowajcą jelitowych katuszy może być serotonina, neuroprzekaźnik, który odgrywa ważną rolę również w mózgu. W jelitach gra on pierwsze skrzypce. Jest nie tylko głównym nośnikiem informacji między tamtejszymi komórkami nerwowymi, ale także kurierem między jelitami a mózgiem. Jeśli pojawia się go za dużo, zostaje szybko usunięty z jelit przez specjalne molekuły – transportery serotoniny (SERT). Problemy pojawiają się wówczas, gdy ten mechanizm nie działa. Wtedy nadmiar serotoniny może prowadzić do chorób jelit. Naukowcy ustalili, że osoby z zespołem jelita drażliwego mają za mało transporterów serotoniny, a wciąż podwyższony jej poziom w końcu wywołuje stan zapalny. Alarmujące informacje o tym stanie wędrują do mózgu, powodując wzrost napięcia oraz nieustanne pogarszanie nastroju chorego. To zaskakujące odkrycie ma szansę zaowocować nowymi lekami, regulującymi poziom serotoniny w „drugim mózgu”. Nad jelitowymi antydepresantami pracują już firmy farmaceutyczne Novartis i GlaxoSmithKline.

Uczeni sądzą, że intensywna komunikacja od jelit do mózgu wpływa też znacząco na codzienny nastrój, nawet jeżeli jesteśmy zupełnie zdrowi. – Duża część naszych emocji jest prawdopodobnie ściśle związana z pracą nerwów w jelitach – uważa prof. Emeran Mayer, psychiatra i fizjolog z David Geffen School of Medicine, który bada związki pomiędzy psychiką a „drugim mózgiem”. Zdarza się i sytuacja odwrotna, kiedy to nasz stan psychiczny wpływa na funkcjonowanie jelitowego systemu nerwowego. Wtedy problemy natury psychologicznej mogą doprowadzić do chorób układu pokarmowego. Kiedy jesteśmy zestresowani lub przygnębieni, słabnie naturalna bariera ochronna w ścianie jelita, która nie pozwala strawionym częściom i bakteriom przedostać się do wnętrza organizmu.

Zagrożenie bariery immunologicznej sprawia, że pojawia się stan zapalny, a w jego efekcie biegunka, która zazwyczaj mija wraz ze stresem. Poważny problem powstaje jednak wtedy, kiedy stres, którego doświadczamy, trwa zbyt długo. Ogniska zapalne nie wygasają, lecz przekształcają się we wrzody lub bolesną nadwrażliwość. Stres zabija więc nie tylko szare komórki w mózgu. Nasz „drugi mózg” w brzuchu reaguje na napięcie równie intensywnie, a jego protest może na długo zepsuć nam nastrój.

Katarzyna Burda

Newsweek Polska

 

„Śmierć zaczyna się w okrężnicy”

Źle pracujące jelita, zanieczyszczone złą żywnością, wypełnione potencjalnie patogennymi bakteriami i grzybami (np. Candida albicans) oraz zalegającymi toksynami mogą stać się czynnikiem powodującym niestabilność organizmu i problemy różnej natury.

"Jeden z moich przyjaciół ma dziecko, które cierpiało na wszystkie dolegliwości świata: alergie, astmę, wypryski, biegunki, zatwardzenia. Łapało infekcję za infekcją. Mój przyjaciel zaczął, więc odstawiać w jego diecie kolejno: mleko, gluten, wędliny, jajka, ale bez skutku. Dziecko nadal chorowało…

Ale wróćmy od początków – dziewczynka urodziła się przez cesarkę. Kiedy się o tym od niego dowiedziałem, nie zastanawiałem się nawet sekundę. Natychmiast pomyślałem: „flora jelitowa”.

Podczas autopsji często widać, że okrężnica zmarłej osoby jest wypełniona długo zalegającymi, toksycznymi resztkami pokarmowymi. Stąd właśnie pochodzi powiedzenie: „śmierć zaczyna się w okrężnicy”.

Źle funkcjonujące jelita to zagrożenie dla całego układy odpornościowego. Będziesz więc cierpieć na najgorsze przypadłości, choroby zakaźne i zapalne dotykające sfery trawiennej, oddechowej, moczowej itp.

Ponadto „chora” okrężnica jest także czynnikiem wpływającym na problemy emocjonalne: niewiele osób, nawet wśród lekarzy, o tym wie, ale to właśnie komórki jelitowe produkują 80% serotoniny, która znajduje się w naszym ciele (serotonina to hormon szczęścia).

Wspieraj swój układ trawienny

Wszędzie w Internecie znajdziesz bardziej lub mniej uczciwe oferty produktów mających na celu oczyszczenie Twojego przewodu pokarmowego. Należy jednak pamiętać, że Twoje jelita nie są ani kominem, który wystarczy przeczyścić szczotką, ani rurą, którą przetkasz przy pomocy „Kreta”. To sprawa dużo bardziej subtelna, ale także dużo prostsza.

Normalnie nie musiałbyś nic robić. Matka natura wszystko przewidziała: armię złożoną z milionów mikroorganizmów, które zasiedlają Twoją okrężnicę. Ich zadaniem jest w dzień i w noc ochraniać jelita, czyścić je i powstrzymywać szkodliwe bakterie i drożdże.

W Twoim organizmie jest sto razy więcej takich mikrobów niż komórek w ciele, około 100 000 miliardów (to 14 zer!). Ta potężna armia walczy pod wspólną nazwą „flora jelitowa” lub „bakteryjna”.

Słowo „flora” w tym znaczeniu odnosi się do dużej liczby gatunków bakterii i drożdży (przynajmniej 200), które współistnieją niczym rośliny w ogrodzie botanicznym. Ich kombinacja w Twoim organizmie jest tak samo unikalna jak odciski palców.

Tylko od Ciebie zależy pielęgnowanie tego wspaniałego ogrodu, musisz go regularnie podlewać i plewić z chwastów, dostarczając im jednocześnie odżywczych ziaren… lub też możesz zostawić go na pastwę losu. W tym drugim przypadku piękny park w stylu angielskim szybko przemieni się w przerażające składowisko śmieci, zbiorowisko toksycznych gatunków, które sprzyjają rozwojowi chorób.

Brzydkie zapachy nie są normalne

W Twojej okrężnicy zachodzi fermentacja błonnika pokarmowego, niestrawionego w jelicie cienkim. Kiedy jest zdrowa ona i dobrze funkcjonuje, pozostają tylko niepotrzebne resztki, które są regularnie wydalane i nie powodują brzydkiego zapachu.

Zupełnie odwrotnie dzieje się, gdy masz w organizmie szkodliwe bakterie i drożdże. Wówczas pasaż jelitowy jest zaburzony, dochodzi do zaparć lub biegunek, a resztki pokarmowe zaczynają wydzielać bardzo nieprzyjemny zapach. Ponadto, kiedy złe trawienie na dobre zagości w Twoim organizmie, zakłóca optymalne wchłanianie składników odżywczych pochodzących z pokarmów. Jeśli nic z tym nie zrobisz, Szanowny Czytelniku, zaczniesz cierpieć na stałe niedobory żywieniowe.

Poza tym taka szkodliwa flora produkuje również dwutlenek węgla, metan oraz nadmiar wodoru. Jeśli pozostawisz to w ten sposób, to sytuacja będzie się pogarszać, aż doprowadzisz do tego, że cała Twoja okrężnica będzie pełna gazów, aż odniesiesz wrażenie, że zaraz eksploduje.

Wiatry i wzdęcia nie są wcale śmieszne. Wskazują jedynie, że Twoje odżywianie jest złe i że Twoja okrężnica potrzebuje pomocy. To błędne koło spowodowane jest brakiem dobrych bakterii sprzyjających trawieniu.

Po tym krótkim wprowadzeniu pozwolę sobie powrócić do historii córki mojego przyjaciela, która urodziła się przez cesarkę.

Twoja flora bakteryjna kształtuje się od chwili narodzin

Skład Twojej flory bakteryjnej zależy przede wszystkim od sposobu, w jaki się urodziłeś.

Kiedy przebywałeś w brzuchu matki, Twój przełyk był sterylny. Nie było w nim żadnych mikrobów.

Dokładnie w momencie Twoich narodzin pojawiły się bakterie i drożdże: 72 godziny później Twój przełyk zawierał już 1000 miliardów bakterii i drożdży!

Należy sobie zadać pytanie, skąd się wzięły te bakterie i drożdże? Niewiele osób wie, że u dzieci urodzonych drogą naturalną pochodzą one z flory pochwowej ich matki (a dopiero później z pokarmu).

Ze względu na to, że flora dziecka w dużej mierze zależy od flory bakteryjnej matki, musi ona zachować dobrą florę w ostatnich tygodniach swojej ciąży, ponieważ przekazuje w spadku dobre gatunki mikrobów, aby wypełnić nimi jelita swojego malucha. Jeśli, dla odmiany, jelita matki są skażone przez złe i patogenne bakterie, to przyszły potomek również otrzyma je w spadku, niestety.

Stąd mówi się, że cześć predyspozycji do chorób jest związana z mikrobami przekazywanymi dzieciom przez matki w momencie narodzin. Chodzi tutaj przede wszystkim o takie schorzenia jak astma i wypryski.

Jeśli w ciągu ostatnich tygodni ciąży matka zregeneruje swoją florę (za chwilę zobaczymy, w jaki sposób), to dziecko nie zostanie obciążone chronicznym zapaleniem oskrzeli, astmą lub wykwitami skórnymi. Ten prosty środek uchroni więc nowonarodzonego przed deficytami niosącymi nawet ryzyko upośledzenia.

Jednak przypadkiem problematycznym są dzieci urodzone przez cesarkę.

Dziecko wyjęte bezpośrednio z łożyska (sterylnego) nie ma żadnego kontaktu z florą swojej matki. W zamian otrzymuje florę środowiska, a jest to mało sprzyjające środowisko szpitalne, często bogate w bakterie odporne na antybiotyki, a w szczególności okryty złą sławą gronkowiec złocisty (Staphylococcus aureus).

Taka flora bakteryjna o szpitalnym pochodzeniu może mieć dla takiego dziecka przykre konsekwencje do końca życia, jeśli na czas się jej nie skoryguje.

Dlatego też dla mam zmuszonych do rodzenia przez cesarkę ważne jest, by zasiedlały przewód pokarmowy swojego dziecka dobrymi bakteriami od momentu narodzin. Jednakże nawet dobra flora bakteryjna może zostać zakłócona przez opisane niżej przyczyny.

Jak równowaga Twojej flory może zostać zakłócona?

Od chwili narodzin równowaga mikroflory bakteryjnej podlega ciągłej ewolucji. Chodzi o dynamiczną równowagę, ktora może zostać zakłócona przez różne czynniki endogenne i egzogenne:

czynniki endogenne (czyli wewnętrzne): może się zdarzyć, że masz niedobory w systemie immunologicznym lub utajoną chorobę metaboliczną, która powoduje zmianę Twojej flory bakteryjnej. W przypadku rany lub ingerencji chirurgicznej, zapalenia, chronicznego zaparcia lub guzów jelita, Twoja mikroflora może być również poważnie zaburzona, co wpłynie na objawy Twojej choroby i opóźni podjęcie właściwego leczenia;

czynniki egzogenne (czyli zewnętrzne): niezrównoważone odżywianie, zakażenie metalami ciężkimi, pestycydy stosowane w rolnictwie i dodatki żywieniowe, antymikrobowe, infekcje wywołane zarazkami, intensywny stres, kuracja antybiotykowa, szczepienia mogą przyczynić się do zniszczenia Twoich dobrych bakterii, a ich miejsce zajmą namnażające się szybko zarazki patogenne (odpowiedzialne za choroby).

Konsekwencje mogą być różne: od prostych problemów trawiennych aż po zupełne zachwianie bariery ochronnej organizmu. W tym przypadku ryzykujesz rozmnażaniem się zarazków, aż do sepsy (ogólnego zakażenia), a co za tym idzie – do potencjalnej śmierci.

To pokazuje, że zrównoważona flora bakteryjna odgrywa kluczową rolę dla Twojego zdrowia i Twojej odporności na choroby. Trzeba zrobić wszystko, aby utrzymać tę florę w dobrym stanie mikrobiologicznym.

Utrzymywanie i ulepszanie swojej flory bakteryjnej

Niektóre z bakterii w Twojej florze, mają dobry wpływ na zdrowie oraz ogólnie na Twoje życie: to dlatego naukowcy ochrzcili je „probiotykami” (czyli sprzyjającymi życiu). Stymulują one układ odpornościowy, zmniejszają alergie, uspokajają zapalenie jelit. Zapobiegają produkcji toksyn mogących przeciążyć wątrobę, poprawiają pracę jelit, redukują zakażenia, przeciwdziałają problemom pokarmowym (zaparciom lub biegunce).

Pozostałe bakterie są niebezpieczne i patogenne: przyczyniają się do rozwoju problemów zdrowotnych wszelkiego typu takich jak alergie, grzybice i inne choroby.

Spośród chorób grzybiczych niezwykle jest groźna drożdżyca wywołana przez Candida albicans, ponieważ rozmnażanie się tych zarazków w organizmie zmienia system odpornościowy, otwierając drogę innym chorobom, nawet nowotworom.

Twoje wyzwanie jest następujące: wzmacniać swoje zdrowie poprzez zaszczepianie dobrych gatunków bakterii. Zapobiegać rozwojowi gatunków patogennych (przyczyn infekcji).

Oto środki, które możesz podjąć w celu ochrony i wzmocnienia Twojego systemu immunologicznego, poprawienia Twojego samopoczucia.

Ograniczanie spożycia żywności wysokoprzetworzonej

Wysoko przetworzone mięso, sery, tłuszcze i cukry spożywaj z umiarem, ponieważ w nadmiarze mogą one zakłócić równowagę mikroflory.

Zależność jest prosta: od 1950 roku znacząco wzrasta spożycie żywności przetworzonej, a wraz z nim – rozwój tak zwanych chorób cywilizacyjnych: problemów kardiologicznych, trawiennych, metabolicznych, nerwowych, kostnych itp.

Weźmy na przykład zwiększone spożycie cukrów: sacharozy, fruktozy, maltozy, laktozy, glukozy.

Wszystkie słodzone produkty lub szybko przekształcające się w cukry proste (włączając w to soki owocowe), sprzyjają rozmnażaniu flory grzybicznej, która wpływa na odporność, wprowadza ryzyko cukrzycy, otyłości, chorób serca i wszelkiego rodzaju nowotworów.

Być może wydaje Ci się, że trochę przesadzam, ale lekarze nie mają już co do tego żadnych watpliwości: duże spożycie cukrów powoduje hiperglikemię, potem hiperinsulinemię, co z kolei przyspiesza rozwój komórek rakowych i prowadzi do tworzenia się guzów nowotworowych.

Polacy spożywają aż 42 kilogramy cukru rocznie (czyli ponad 115 gramów dziennie). Liczba ta jest niebezpiecznie wysoka. Powinna być zredukowana przynajmniej o trzy czwarte, to znaczy spaść poniżej 10 kg rocznie. Możesz zminimalizować spożycie mięsa, tłuszczów i produktów mlecznych.

Pierwszeństwo w Twoim żywieniu powinny mieć owoce, warzywa, płatki pełnozbożowe, tłuste ryby morskie bogate w odżywcze składniki (kolagen, minerały, witaminy spalające tłuszcz, kwasy tłuszczowe omega-3). Ponadto – odrobina mięsa, nabiału (zwłaszcza mleka koziego i owczego), olejów roślinnych (najlepiej oleju z orzechów i oleju rzepakowego) oraz mniej tłuszczów nasyconych i mało słodyczy.

Jedz więcej błonnika, to są „prebiotyki”

Współczesne odżywianie, zbyt bogate w produkty przetworzone (mięso, ser, tłuszcze i słodycze) jest ubogie w błonnik. Choć błonnik nie jest podstawowym pokarmem dla naszego organizmu, to mimo wszystko należy go dostarczać, ponieważ jest on odpowiedzialny za florę bakteryjną i przekształca się w kwasy organiczne, które chronią błonę śluzową.

Niektóre rodzaje błonnika są rozpuszczalne, ponieważ mają niską masę molekularną. Nazywa się je zatem prebiotykami, ponieważ stymulują wzrost bakterii probiotycznych lub dobrych bakterii w Twoim ekosystemie jelitowym.

A ponieważ Twoja flora bakteryjna odżywia się błonnikiem, nie możesz jej pozbawić rozpuszczalnych typów błonnika. Znajdują się one w dojrzałych owocach sezonowych, w dużej ilości warzyw (pierwszeństwo mają rośliny strączkowe) i zbożach o niskiej zawartości glutenu (ryż, proso, gryka, orkisz).

Wybieraj ekologiczne warzywa i owoce, ponieważ nie zawierają one (rakotwórczych) pestycydów ani konserwantów (działających przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo, zmieniających florę jelitową).

Ponadto unikaj łączenia w jednym posiłku związków skrobi i produktów zawierających kwasy (np. płatki i cytrusy, płatki lub rośliny strączkowe polane octem lub sokiem cytrynowym, pomidory i ryż), ponieważ kwasy neutralizują oddziaływanie na skrobię enzymów znajdujących się w ślinie, co może wywołać produkcję toksyn w jelitach.

Odkryj produkty kiszone

Wszystkie produkty kiszone zawierają grupę bakterii kwasu mlekowego: Lactococcus, Enterococcus, Leuconostoc, Pediococcus, Streptococcus, Lactobacillus.

Nasi przodkowie intuicyjnie wiedzieli, że kiszenie produktów i ich konsumpcja sprzyja zdrowiu. Od początku ubiegłego wieku mikrobiolodzy stopniowo udowadniają, że niektóre bakterie, które rozwijają się w produktach kiszonych, spełniają funkcję probiotyków, dając wiele korzyści zdrowotnych.

Kiszona kapusta jest stosowana od czasów rzymskich, a potrawy z kapusty są ważne w kuchni w Europie Środkowej, od Alzacji do Ukrainy. W krajach azjatyckich kiszenie kapusty jest również popularne, w takich daniach jak koreańskie „kimchi”.

W Polsce sok z kiszonych buraków stanowi podstawę naszej narodowej zupy – barszczu, ale w formie kiszonej można jeść większość warzyw: ogórki, paprykę, pomidory, marchew...

W naszej diecie warto wykorzystać oliwki, ogórki, buraki, rzepę itp. Mogą one zostać przyrządzone w formie kiszonki. Należy jednak pamiętać, że im bardziej przemysł spożywczy wykorzystuje do ich produkcji solankę lub ocet, tym bardziej niszczone są dobre bakterie. Dzisiejsze piwo choć podlega fermentacji, zazwyczaj jest pasteryzowane i zawiera bardzo niewiele bakterii i drożdży.

Również sfermentowane mleko jest bogate w dobre bakterie probiotyczne w zależności od gatunku i biotypu używanych bakterii.

Przykładem tego mogą być jogurty (fermentowane z Lactobacillus bulgaricus i Streptococcus thermophilus), mleko acidophilus (fermentowane przez Lactobacillus acidophilus), mleko bifidus (fermentowane przez Bifidobacteriumbifidum, longum, breve lub lactis), kefir (fermentowany przez kilka gatunków Lactococcus, Lactobacillus, Leuconostoc, Saccharomyces, Kluyveromyces itp.).

Zmień sposób jedzenia

Staraj się dobrze żuć i nawilżać pożywienie śliną, szczególnie to bogate w skrobię (zboża, owoce i warzywa). Proces żucia gwarantuje, że pierwszy etap trawienia w ustach następuje pod wpływem amylazy ślinowej, która niweluje nieprzyjemny oddech i toksyny.

Nie przesadzaj z jedzeniem, ponieważ może to powodować reakcje immunologiczne u niektórych osób: nietolerancję mleka krowiego i jego pochodnych oraz zmodyfikowanych zbóż bogatych w gluten i ich pochodnych.

„Nie” dla wody chlorowanej Chlor jest dodawany do wody, ponieważ zabija szkodliwe bakterie.

Jest to duże osiągnięcie dla ludzkości, ponieważ dzięki temu zniknęły takie choroby jak czerwonka i cholera. Trzeba jednak wiedzieć, że chlor działa tak samo w przewodzie pokarmowym: ma tendencję do dezynfekcji, masowego zabijania mikroorganizmów, zarówno tych dobrych, jak i złych.

Tak więc należy unikać niepotrzebnego kontaktu z substancjami bakteriobójczymi (które zabijają bakterie) lub fungicydów (które zabijają drożdże i grzyby), w tym produktów do dezynfekcji rąk i skóry, ponieważ zabijają „na oślep” dobre i złe szczepy drobnoustrojów. Skóra oraz narządy płciowe są pokryte mikroflorą, dlatego należy je chronić.

Te środki ostrożności warto stosować w celu ochrony swojej mikroflory. Wtedy jeśli Twoja dieta i styl życia są zrównoważone, możesz cieszyć się zdrowiem.

Aby ułatwić ten proces, warto również dodać kilka rzeczy – mam tu na myśli dobre probiotyki. Problem polega na tym, że są one trudne do zdobycia. Większość probiotyków dostępnych na rynku po prostu nie działa, ponieważ zabijają one dobre bakterie.

Jean-Marc Dupuis

Udostępnij

Komentarze

2013-11-21 13:23:15 Gatha
dobrze zasygnalizowane,przyczyn zdrowia(wpływ umysłu)jest o wiele więcej,ale gdyby choc tyle dla siebie zrobic to...NFOZ ogłosiłby upadłośc
2016-03-10 21:27:57 Małgosia
Artykuł jest bardzo przydatny, uświadomił mi rolę dobrych bakterii w moich jelitach, wyjaśnił wiele wątpliwości które dawno powinien wyjaśnić mi mój lekarz rodzinny. Dziękuje bardzo, na pewno polecę go znajomym. Sama aktualnie oczyszczam wątrobę sokiem jabłkowym, solą gorzką, przez co moje jelita wracają do zdrowia. Dziękuję . Pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz

capcha