Ta strona internetowa wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies wyrażasz zgodę na ich używanie i umieszczanie na Twoim urządzeniu końcowym.X

CUDOWNY ZNAK
NOWYCH CZASóW

opis, przykłady działania

"Wzrastanie Boga w Człowieku" - Mariusz Brzoskowski - 25.02.2016

MENU
TERAZ ZBIERAMY NA STUDIO KOMPUTEROWE - budowę pomieszczeń, zakup sprzętu

O Od 2009 roku Fundacja „Świadomość Ziemi” wspiera sierociniec “Loving hearts helping hands” („Kochające serca, pomocne ręce”) w Ugandzie, który opiekuje się 170 bezdomnymi, osieroconymi dziećmi. Na stale sponsorujemy 7 dzieci (w 100% pokrywamy koszt ich utrzymania, edukacji i wyżywienia). Gorąco zachęcamy do przekazania kilku, kilkudziesieciu złotych na ten cel. W Ugandzie 10 zł wystarcza na dzienne wyżywienie, edukację i zapewnienie dachu nad głową jednemu dziecku. Wpłaty na konto Fundacji „Świadomość Ziemi” z dopiskiem– „Na dzień dziecka – dzieciom Ugandy”.Nr konta: 34 1090 1102 0000 0001 0346 6287.  

więcej o naszej pomocy tutaj 

Dołącz do nas na Facebooku!
Lokalizacja - kontakt

Fundacja "Świadomosć Ziemi"
z siedzibą w Gdyni 
Adres kontaktowy:
05-500 Piaseczno k.Warszawy
ul. Hemara 2
UWAGA:
godziny pracy biura są ruchome!
Zadzwoń i sprawdź:
tel. 509-905-498

Deklaracja Wolności

Deklaracja Wolności została zainspirowana 27 marca 2013r. przez Mistrza Saint Germain (za pośrednictwem naszej znajomej o duchowym imieniu Arameya), który składa w nasze ręce projekt możliwy do zrealizowania w Nowej Złotej Erze Ziemi. Deklaracja Wolności jest jedną z trzech części Manifestu Duchowego, który wraz z Inwokacją i Programem tworzą całość dokumentu, mającego zainspirować Ludzi Nowej Ery do działania, poprzez wprowadzanie w czyn światłych idei, przekazanych przez Wzniesionych Mistrzów i Istoty Światła Miłości. 

Link do Deklaracji Wolności 

STATYSTYKI

Od 04-2006 odwiedziło nas:
5 992 908 gości.

 

Aktualnie na stronie przebywa
3 gość/-ci.

Wakacje Miłości w Przesiece - sierpień 2008r.

   Jak rzadko kiedy nie robiłem w Przesiece żadnych notatek - ani z medytacji, ani z tego, co się wydarzało w trakcie tych wspólnych wakacji. To, co utkwiło mi w pamięci, to to, że było wspaniale. Dni były wypełnione radosnym obcowaniem z innymi uczestnikami tych wakacji, jak też z Duchowymi Nauczycielami Miłości. Zbliżyło to nas wszystkich razem do siebie. Towarzyszyły temu grupowe medytacje, spotkania, rozmowy, spacery, ogniska, tańce, ćwiczenia gimnastyczne, pieczenie chleba, obcowanie z przyrodą, górami i duchami tych miejsc. Uczyliśmy się w ten sposób Miłości – i tej duchowej, i tej ludzkiej. Spotkanie się tylu osób, wspólne mieszkanie, medytowanie i przemieszczanie się stwarza ku temu wiele okazji. Po to właśnie się zebraliśmy – aby poprzez sianie i promieniowanie Miłością, rozprzestrzeniać Ją w nas samych jak i Ziemskich i Kosmicznych polach istnienia. 
   Mieszkaliśmy m.in. w ośrodku wypoczynkowym o nazwie „Złoty Widok”. Rzadko kiedy szumna nazwa dorównuje rzeczywistości. Ale z tarasu, łączki sprzed ośrodka roztacza się przepiękny widok na górskie pasmo Karkonoszy stanowiących zachodnią część Sudetów. Widać Snieżkę (1603 m n.p.m.) i przylegające do niej szczyty. Po prostu złoty widok, choć aura tego miejsca jest znacznie szersza i głębsza jak tylko sama panorama. Słychać śpiew ptaków, szum lasów i dźwięk leżącego niżej wodospadu. Powietrze jest czyste i pachnące górami, a turystów nie za wiele. Nic, tylko wędrować i cieszyć się życiem. 
   Większość naszych grupowych wędrówek skierowana była jednak w wyższe wymiary, światy równoległe, światy wewnętrzne, energetyczne i duchowe. W każdej pracy medytacyjnej uczestniczyło z nami na poziomach duchowo-energetycznych wiele innych dusz i istot, które były też do nich zapraszane przez Nauczycieli. 
    Zbieraliśmy się rano i wieczorem, aby udoskonalać siebie i te, i tamte światy poprzez pełne i ufne oddanie się Miłości, bycie Boskim Kanałem Energii Miłości. Pierwsze zbiorowe prace były ogromnym darem dla nas samych jak i tej Ziemi,tego regionu – Nauczyciele przygotowali nas i ten teren pod jak najgłębsze oczyszczenie i uwolnienie, m.in. od negatywnych wspomnień, nisko wibracyjnych energii itp. Były uwalniane i oczyszczane sprawy drobne i wielkie, tak jak np.: nasze czakry i organy, duchy i dusze, czy też pamięć komórkowa i czasoprzestrzenna, związane na tych terenach np. z obciążeniami złowieszczych działań nazizmu. Moc i głębia tych prac była przeogromna, skala i rozmach kosmiczny, przepływy energii wielkie, wizje i odczucia niesamowite. W jednej z prac pracowaliśmy razem z Duchowymi Opiekunami Ziemi, którzy porządkowali i przygotowywali czasoprzestrzenie pod przyjęcie nowych struktur Miłości na Ziemi. Poprzez kontakt z Nimi, przeniknięcie Ich struktur na poziomie Ducha i Energii zostaliśmy powołani do bycia Ziemskimi Opiekunami Ziemi. Poprzez to Ziemia może nas teraz częściej wzywać, a Ojciec prosić o przysługę tu na Ziemi. Był i jest to dla nas ogromny dar i zaszczyt, przywilej i obowiązek, z którym każdy z nas teraz się oswaja i go doskonali, jednakże ten potencjał i możliwości zostały nam wszystkim stworzone i wzmocnione poprzez błogosławieństwo Mantrei – Kosmicznej Świadomości Chrytusowej. Otrzymaliśmy też w darze od Nauczycieli nowe, osobiste struktury energetyczne – energomagnetyczne statki kosmiczne do międzywymiarowego przemieszczenia się w duchowo-energetycznym mega kosmosie. Każdy otrzymał indywidualnie przygotowany statek, z którym nasze dusze zaczęły się zapoznawać (częściowo także nasze ludzkie jaźnie), odkrywać i uczyć się tego, co ofiarował nam Bóg. To było coś niesamowitego, móc to poczuć, czy też zobaczyć na wewnętrznym ekranie. 
   W poniedziałek pojechaliśmy dwoma autokarami w Góry Stołowe, stanowiące cześć masywu Sudetów Środkowych. Wybraliśmy dwa miejsca – Strzeliniec Wielki (919 m n.p.m.) i Błędne Skały. Byłem tam w zeszłym roku z dziećmi na wakacjach i gdy planowaliśmy pobyt w Przesiece, to wiedziałem od razu, że mamy tam być. Usłyszałem też, abyśmy pojechali tam w jeden dzień dwoma autobusami (było nas prawie sto osób), że mamy rozdzielić się, a potem zrobić wspólną medytację przy grzybach skalnych. Nie rozumiałem, ale czułem, że wydarzy się tam coś ważnego. 
   Dystans stu dwudziestu kilometrów zajął nam prawie cztery godziny, do czego walnie przyczyniła się wąska i górzysty droga. Jednak widok, jaki ukazał się w Strzelinicu, był warty tego czasu - piękny, skalisty płaskowyż, który wypiętrzył się tam przed 30 milionami lat jest jednym z nielicznych w Europie pasem gór płytowych. Płyty z górno kredowych piaskowców ułożone są poziomo – stąd nazwa gór, bo płaskie jak stół. Piękna słoneczna pogoda dodatkowo podkreślała urok i czar tego miejsca.      Rozdzieliliśmy się. Jedna grupa zajęła się wspinaniem i spacerowaniem po Strzelinicu, a druga zwiedzaniem Błędnych Skał, które tworzą labirynt typu miasta skalnego. Te niesamowicie wyglądające piaskowe skały powstały jako wypiętrzone dno dawnego morza, które na skutek nierównej odporności na wietrzenie utworzyły głębokie do 10 m korytarze, pomiędzy którymi przebiega trasa turystyczna. Znajdują się tam formy skalne takie jak maczugi, grzyby, słupy, a w najwęższych miejscach trzeba się przeciskać pomiędzy skalnymi szczelinami. Widok ze Skalniaka, szczytu na 915 m n.p.m. jest przepiękny. 
   Liczyłem wstępnie, że uda się wszystkim być w obu miejscach, ale im dłużej trwał dzień, tym bardziej rozumiałem, dlaczego Nauczyciele nas rozdzieli (pozornie, bo tylko na planie fizycznym). Po prostu nie starczyło czasu na zwiedzenie dwóch miejsc w takiej formie organizacyjnej, w jakie się przemieszczaliśmy. Ale dzięki rozdzieleniu pracowaliśmy w dwóch miejscach równocześnie. I gdy się spotkaliśmy, to byliśmy gotowi do odbycia zapowiedzianej pracy. Nie wiedzieliśmy tylko gdzie znajdziemy odpowiednie miejsce, ale dostaliśmy wskazówkę, aby odjechać trochę, i że tam będzie odpowiednia przestrzeń na taką pracę. I rzeczywiście – była jedna wolna zatoczka, akurat na dwa autokary. Ewa usłyszała, że mamy pójść prosto i na lewo. Tam, za małą górką było urocze miejsce – stało kilka grzybów skalanych, las pachniał cudnie, od razu wyczuwało się dobrą energię, Zanim przystąpiliśmy do pracy, to zrobiliśmy sobie grupową sesję zdjęciową. Panował nastrój radości i wyczekiwania.  
    Pracę rozpoczął Jezus i Kuthumi, którzy zatopili nas w pamięci tego miejsca, cofnęli do czasu, kiedy były tutaj morza. Pływaliśmy w tej wodzie, aby z czasem zjeść w struktury Ziemi. Czuliśmy w sobie potencjał Światła. Podróżowaliśmy w czasie tworzenia, a w międzyczasie następowała wymiana świadomości pomiędzy nami. Nauczyciele przekazali nam, że są pomiędzy nami starsze i młodsze dusze, i nie chodzi o to, czy starsza jest mądrzejsza czy ważniejsza od młodszej, tylko o to, że istniejemy i mamy współistnieć, umieć dzielić się tym, co posiadamy.
   Ziemia wprowadziła w nas świadomość tego miejsca, jak również przekazywała kody tego miejsca. Byliśmy magnesami dla tych kodów i świadomości duchowej. Byliśmy w procesie dzielenia się między sobą, Ziemią, i tym, co spływało do nas od Duchowych Mistrzów i Przewodników. Gdy proces ten dobiegł końca, to Strażnik tego miejsca zaprosił nas w głąb tej ziemi. Otrzymaliśmy zezwolenie na wniknięcie w nią poprzez krystaliczny kontakt strumieniem energetycznym pomiędzy Strażnikiem, a naszym trzecim okiem. Jak tylko przeniknęliśmy przez struktury Strażnika, to odkryło się przed nami Pierwotne Kryształowe Miasto, niosące tajemnicę Pierwotnego Tworzenia, Tworzenia z Miłości. Niesamowite Miasto, żywo krystaliczne, diamentowe, perłowe, pływające pod ziemią Boskie Miasto. Te Pierwotne Krystaliczne Miasto objawiło się nam RadosnąCiszą, poczuliśmy wielką Ciszę, bo weszliśmy w Wielką Przestrzeń Bezczasowości tego Tworzenia w Ojcu. Byliśmy w Bezczasie, choć mieliśmy świadomość wielowymiarowości i wielotorowości bycia i odczuwania. Nad nami pojawiła się Niebiańska MerKaBa Urzeczywistnienia dla tego miejsca, które będzie Tworzeniem. Matka Ziemia otworzyła swoje wrota, Przestrzenie się otworzyły, Wymiary się zlały. Przeszłość z przyszłością stała się jednym punktem. I cała świadomość wielkich Boskich Istot, świadomość tej Ziemi, połączyła się z przyszłością w tej Merkabie w jednej bramie Ojca-Matki, Źródła. MerKaBa wpłynęła w głąb Ziemi. I usłyszeliśmy: „Jam Jest Urzeczywistnienie. Jam z Absolutu, JA Miłość wpływam poprzez Wasze ciała, umysły, serca i dusze. My, Mistrzowie wielu wymiarów wysłani dzisiaj od Ojca możemy dokonać tego, aby Ziemia w tym miejscu przyjęła nowy portal Ojca, który będzie promieniować Nową Płaszczyzną Miłości”. Wszystkie sfery naszych ciał otworzyły się i ta Niebiańska MerKaBa wpłynęła w nas, wpłynęła Przestrzeń Boga Bez Czasu, wpłynęło Ciało, które Tworzy poprzez nasze umysły, naszą miłość, nasze czucie, nas całych i Ziemię. A potem otworzyły się wszystkie Kryształowe Miasta Boga pod Ziemią, w które wpłynęło całe Niebo; otworzyły się wszystkie Istoty i Opiekunowie tej Ziemi, przybyli Strażnicy wszystkich epok, duchy i elefy tej Ziemi, drzew, roślin, mórz, i każdy pracował dla tej Ziemi, przesycając ją Boską Rzeczywistością, jedyną Miłością, Absolutną, która jest Twórcza i tworzy w Miłości, dla Miłości, z Miłością. I dokonało się – żywe ciało Ojca, Duch Święty rozlał się, połączył z materią, ożył Świętością Ojca, urzeczywistniając Tworzenia Miłości na Ziemi. 
    Nasze ciała odnowione wczorajszym oczyszczeniem przyjęły na nowo pierwotne zrozumienie Matki Ziemi i swojej duszy w Bogu. I każdy z nas ( jak i wiele innych dusz uczestniczących w tej pracy) dostał nowe szaty, szaty Światła Transcendentalnego, Czystego, Przezroczystego. To był kolejny wielki dar i zaszczyt, nakładający na nas także nowe obowiązki, takich jak np.: czujność i uważność na nasze myśli, uczucia i działania, bo teraz tworzy poprzez nas Bóg. Naszym świadomym zadaniem jest niedopuszczenie do tego, aby ludzkie ego przeszkadzało nam samy tworzyć cuda na tej Ziemi, cuda w sobie i dla siebie, i dla bliskich i dla Boga. 
   W tym wspaniałym akcie Bóg tworzył w każdym z nas nowe żywe ciało, zmieniając ludzką trajektorię z ziemskiej na Boską, abyśmy urzeczywistniali tylko to, co Boskie. Stawaliśmy się mega kosmicznym przekaźnikiem, ulepszonym i przemienionym, dostosowanych do naszych ról przeznaczenia na Ziemi. Otworzono nam głowy, z których wypłynęły świetliste nici i wachlarze, które współtworzyły ogromny, szeroki strumień Ojca -  portal do tego Krystalicznego Miasta. Byliśmy podłączeni do całej tej struktury, do Bezczasowości Tworzenia. Spłynęły Kody Nowej Rzeczywistości, Nowej Świadomości, Nowej Poszerzonej i Odnowionej Świadomości Chrystusa, Nowej Świadomości Tworzenia, Kody Nowej Ziemi i Nowego Bogo-Człowieka, które sam Bóg udoskonalił i uszlachetnił na czas przejścia Ziemi i istot ludzkich w Nowy Wymiar Doświadczania Boskości. Stworzyliśmy wspólną strukturę, jedną MerKaBę, jeden Kosmiczny Warkocz, pępowinę Ojca. Spływały nowe figury Świętej Geometrii Tworzenia. Przyjmowaliśmy wszystko, co Bóg ofiarował nam, by się dokonała Jego Boskość w nas, i przez każdego z nas, dla dobra Jedności Miłości na tej Ziemi i we Wszechświatach Ojca-Matki Źródła. Dotknęło to naszych atomów, otrzymaliśmy nowe połączenia między sobą, tworząc Jedno Ciało Świetlne, a ciała fizyczne otrzymały poprzez wielowymiarowe serca połączenia z ciałami duchowymi, z ciałami wysokich kosmicznych wymiarów. Tworzone było Świetlne Ciało Dokonania i Przejawienia, osadzało się to w nas bardzo głęboko. W Ciszy Boskiej Bezczasowości przyjmowaliśmy Boską Obfitość. 
    Tak oto zostało uruchomione pływające Krystaliczne Energetyczne Centrum Europy, który będzie jednoczyło całą Europę - od Uralu po Ocean Atlantycki, od Morza Arktycznego po Morze Śródziemne i Czarne, i rozleje się dalej kręgiem. To będzie Środek Bezczasowości, Centrum Zegara Bezczasowości, które Ojciec-Matka Źródło darował Europie i całej Ziemi. Otwarte zostały struktury i bramy wielu poziomów. Pomoże to w jednoczeniu narodów i wszystkich ludzi w Jedną Świadomość Boga, w MIŁOŚĆ, w Jedno Kochające Serce czujące dla nas wszystkich. Rozpromieni się to daleko, aby rozwijać dusze, całe narody, które czują już w swojej świadomości, że nie potrzebują więcej świątyń, bo sami są świątyniami Boga. Wdzięczność popłynęła do Ziemi, do wszystkich tych, którzy brali w tym udział, bo wiele dusz i istot przybyło do tej pracy z całego świata, tworzą razem z Bogiem Nowy Czas, Nową Rzeczywistość. 
   Gdy pracowaliśmy, cisza panowała w lesie. Gdy skończyliśmy pracę, cisza była w nas (w dzień, w którym zacząłem pisać ten tekst, to otrzymałem przedtem przekaz pt. CISZA – taka „przypadkowa” zbieżność tematów). W tej ciszy poczuliśmy, że dokonało się coś tak ważnego przy naszym współudziale, że aż tchu brakowało w piersiach, a umysł był zaskoczony skalą i głębią tego aktu. Odczuwaliśmy za to w sercu charakterystyczną radość, spokój i ufność, która pojawia się po uczestniczeniu w tego rodzaju pracach. Uwolnienie i spełnienie. Ciało fizyczne, świadomość jest wtedy inne, bardzo lekkie, a oddech czysty i klarowny. 
   Gdy wracaliśmy do Przesieki, to przyszło do mnie zrozumienie niektórych wcześniejszych prac i przekazów, nawet tych sprzed paru miesięcy, ale o tym napiszę później, bo proces ten trwa do dzisiaj i odkrywa coraz to nowe przestrzenie rozumienia i wiedzenia. 
   We wtorek pogadała nadal dopisywała. Było słonecznie, ciepło, a lekki wietrzyk wnosił powiew lekkości i świeżości. Okolice zapraszały na spacery, a Krzysiek z Tomkiem chyba jako pierwsi z naszej grupy wykąpali się w przepływającym nieopodal górskim potoku pod wodospadem. Woda jest tam nie tylko dość zimna, bo mająca 7-8 stopni, ale też czysta i smaczna, tak że część z nas nabierała ją w butelki i piła gasząc pragnienie w ciągu dnia, czy też używając ją do zrobienia herbaty. 
   Rano i wieczorem odbyły się kolejne prace medytacyjne. Scalaliśmy pola mądrości Mistrzów Wniebowstąpionych z zbiorowym polem świadomości Ziemi. Uwalnialiśmy Ziemię od tego, co zbędne, obciążające, hamujące, blokujące, obniżające jej potencjał i możliwości, a Ziemia uświęcała samą siebie. Poświęciła też płynący tutaj strumień i zaprosiła nas do rytualnej kąpieli w tej wodzie. Tą medytację wieńczyła praca z dźwiękiem, który pomaga przenikać, przejść przez określone struktury energetyczny, szczególnie tam gdzie sama ludzka energetyka już nie wystarcza. Przybiera to formę bardzo spontanicznego wydawania dźwięków, które same wyrywają się z gardła i są bardziej zbliżone do wysoko tonowych uwolnień, aniżeli do anielskiej muzyki czy wyćwiczonych śpiewów mantr, ale właśnie tak to ma się dokonywać – spontanicznie, mocno, głośno, a co najważniejsze skutecznie. Pomaga to w pokonywaniu barier, blokad i przeszkód energetycznych, oczyszcza, jak też wynosi w wyższe poziomy i stany bycia. Jest to jedna z rzadkich form spotykanych w naszych pracach, ale też się przejawia. Gdy pierwszy raz uczestniczyłem w takiej pacy, to byłem tym zażenowany, nawet skrępowany, bo nie czułem, aby było to moje. Ale gdy pojąłem i zrozumiałem istotę i potrzebę takiej formy pracy, przyjąłem ją i już więcej nie oceniam. Pozwalam sobie być w tym, odbierać i przepuszczać te dźwięki, czasami nawet sam coś „wyśpiewam”. 
    Tego dnia mieliśmy jeszcze dwie atrakcje. Pierwsza to pokaz tańca brzucha, który został wykonanyprzez Ameyę w wspaniałych strojach. Po nich zrodziła się spontaniczna potańcówka i zamiast gimnastyki medytacyjnej mieliśmy kilkadziesiąt minut wyzwalania żeńskiej energii przy dźwiękach dalekowschodniej muzyki. Późnym wieczorem było ognisko i tańce.  
    Odbył się też pierwszy wykład Bożeny Żak Cyran, autorki kilku książek dotyczących zdrowych zasad odżywiania. Bożena mówiła abyśmy oparli materialne odżywianie na naturalnych produktach, jakie stworzyła natura (rośliny, warzywa, owoce), bo jest to zgodne z naszą fizjologią i potrzebami. Takie odżywianie pomoże nam się uzdrowić, jak też żyć w zdrowiu. 
  W środę połowa grupy pojechała do Pragi, a pozostała spędzała czas na miejscu wspólnie rozmawiając, medytując, ćwicząc gimnastykę z Nauczycielami, spacerując i odpoczywając w indywidualny sposób. 
   Przewodnik w autobusie do Pragi powiedział o tylu podziałach mentalnych i obyczajowych między Czechami a Polakami, że było to aż absurdalne. Stare przekonania, powieściowe pielęgnowanie jakiś przywar i niezgodności narodowych było przygnębiające. Po co są znoszone fizyczne granice? Chyba nie wszyscy dostrzegamy duchowe przesłanie takich aktów. Bardziej cieszymy się z tego, że można coś przywieść przez granicę bez ograniczeń nie płacą cła, jak z tego, że mamy wspaniałą możliwość podróżowania, poznawania się, wzajemnego uczenia się od siebie. Częściej widzimy wady, rzadziej dostrzegamy to, co dobre, tym bardziej, gdy wymaga to od nas trochę wysiłku. Jednodniowa wycieczka do Pragi, to trochę za mało, aby wyciągać jakieś konkretne wnioski, ale w tym mieście funkcjonuje około stu sklepów wegetariańskich, a zdrowa żywność uprawiana ekologicznie jest o kilkadziesiąt procent tańsza jak w Polsce. Miasto wypełnia różnobarwny i wielojęzyczny tłum turystów, pokazując nam w ten sposób jak ciekawi i piękni jesteśmy w tej różnorodności. Zadbane uliczki, przeszłość zmieszana z teraźniejszością. Takie materialne tu i teraz, które zadziwiająco łatwo udziela się osobom tam przebywającym. Jak ktoś lubi kolorowe uliczki, monumentalne zamki i pałace, to jest to miejsce w sam raz dla niego. Można też poczuć ducha, usłyszeć głos niebios jak np. przy grobie św. Jana Nepomucena w katedrze św. Witta. Wiele osób prosi go, czy też zanosi poprzez niego swoje prośby do Boga o pomoc w rozwiązywaniu życiowych problemów i pragnień, czego też później doświadcza. Z sarkofagu emanuje spokojna bladożółta energia Mądrej Miłości – Miłości, która kocha i pomaga, nawet wtedy, gdy jest ciężko doświadczana przez niewierzących, butnych i zapatrzonych tylko w siebie. 
   Widok z Hradczan na pozostałą cześć Pragi jest wspaniały, choć unaocznia znikomość zieleni w tym mieście. Praga uraczyła nas też późno wieczornym pokazem tryskających wodą fontann, które były podświetlane różnobarwnymi światłami w rytm akompaniującej temu muzyki. 
  Następnego dania po wzajemnym podzieleniu się wrażeniami ruszyły kolejne prace i wykłady. Bardzo silna i energetycznie wymagająca była praca z dostosowaniem naszych ciał i pól do rozpoczętego już procesu przebiegunowywania Ziemi. Nauczyciele wprowadzili w nas nazwijmy to dwubiegunowość naszych ciał, które jest potrzebne, aby w momencie dynamicznego przebiegunowania łatwiej i łagodniej można było przeprowadzić ten proces na Ziemi. Pracę wieńczyło zejście ogromnego strumienia Białego Światła Ojca, intensywnie przeszywającego nasze ciała, które było też niezwykłą inicjacją duchową dla wszystkich dusz biorących udział w tej pracy. 
   Gdy odsapnęliśmy, ochłonęliśmy i podzieliliśmy się tym, co przeżyliśmy, to Bożena kontynuowała wykład o zasadach zdrowego odżywiania, który został połączony z pokazem pieczenia chleba na zakwasie. 
   Po prelekcji poszliśmy nad wodospad, aby zanurzyć się w świętej wodzie tej ziemi. Było to nielada wyzwanie dla wielu z nas, bo woda zimna, a ciało nieprzyzwyczajone do takich wyczynów. Wspaniale było patrzeć jak odważnie zanurzyła się większość z nas, a niektórzy dokonali swoistych przełomów w swoich reakcjach i psychice po latach traumy związanej z wodą (topienie się, nieumiejętność pływania) czy też słabym wzrokiem, który utrudniał chodzenie po kamieniach. Najmłodszy z nas miał piętnaście lat (nie licząc dwuletniego Ernesta, który też tam był) a najstarszy, Jan mimo siedemdziesięciu ośmiu lat też tego dokonał, tylko że dwa dni później, gdy już był na to wewnętrznie gotowy. Brawo dla wszystkich, Miłość tej wodzie. To była piękna kąpiel, rytuał oczyszczenia i przyjęcia energii tego strumienia, tej wody w siebie samego. Żar, jaki pojawia się po takiej kąpieli jest wspaniały, czystość ciała jest wręcz przezroczysta i pachnąca natura, a przestrzeń myśli staje się czysta i kochająca. 
  Wieczorem Hipokrates i Melchizedek poprowadzili prace związane z uzdrawianiem Ziemi. Tak jak wcześniej były uzdrawiane i omywane nasze czakramy, organy i ciała, tak wtedy te uzdrawiające Światło Miłości objęło sobą wiele czakramów Ziemi – i te wielkie i te małe, i te stare i te nowe. A potem Bóg Tworzył nowe czakramy i punkty energetyczne na Ziemi, zsyłając jednocześnie swoją Łaskę Obfitości. Na koniec tej pracy Nauczyciele przekazali nam, abyśmy spożyli plony Miłości Boga i Obfitości dla Ludzkości poprzez akt łamania się chlebem, i w ten sposób przyjęli też komunię zespolenia się ze wszystkimi aspektach Ojca-Matki. Kolejny piękny ceremoniał, wzniosła chwila – dzieliliśmy się chlebem, który sami upiekliśmy, który natchnęliśmy swoimi intencjami, który błogosławiła Ziemia, ludzie i Niebiosa.  
   Przepiękna była też praca wdzięczności, gdy przemówił do nas Duch Sudetów, Duch tej Ziemi, na której odpoczywaliśmy, bawiliśmy się i pracowaliśmy. Ziemi wdzięcznej, uwolnionej i ożywionej, natchnionej Duchem prosto z Nieba i z ludzkich serc. Duch Sudetów rozlał się falą wdzięczności w nas, na całą Ziemię, a nawet aż do Nieba. A potem przekazał, że z radością przyjmie każdego z nas na tej ziemi, ale powiedział też abyśmy to, co zrobiliśmy dla niego tutaj, robili dla innych gdzie indziej i opiekowali się tą Ziemią, całą Ziemią, która jest ogromna i spragniona Boskiego dotyku Boskiej Miłości wyrażonej poprzez ludzi, opiekunów tej Ziemi. 
   Cóż to był za dzień – pełen wrażeń, przeżyć, duchowych inicjacji i uniesień. Do dziś czuję pamięcią zapach chleba, chłód wody, przepływ Boskiego Światła, jedność i miłość, która jest mocno odczuwalna, wręcz promieniująca z nas w takich chwilach. Mamma Mia!
   W piątek towarzyszyło nam nadal wspaniałe samopoczucie i pogoda. Góry są piękne i wnoszą w życie mistyczny powiew, szczególnie, gdy przebywa się tam w formie urlopu czy spotkania medytacyjnego. Duchowi Nauczyciele Miłości rozpoczęli nasz wspólny dzień od rozważania i zgłębiania znaczenia Świadomości Chrystusowej w naszym życiu. Odczytanie przekazów na ten temat zainicjowało pracę z osobistą Księgą Życia. Została ona każdemu pokazana, można było się z nią duchowo i mentalnie zapoznać, odczytać co było, poczuć co może być, jak też zrozumieć, że puste strony tej księgi możemy zapisywać sami albo razem z Bogiem. I Stwórca zapytał się, czy jesteśmy gotowi powierzyć Jemu swoją księgę, oddać mu Ją, a tym samym zacząć współtworzyć w jedności z Nim jedną ogromną Księgę Miłości. Pytanie zawierało w sobie wolność wyboru. Nie trzeba było odpowiadać natychmiast, nie zamykało to możliwości podjęcia takiej decyzji w późniejszym terminie. Gdy dokonaliśmy wewnętrznego wyboru były pokazywane nam na poziomie widzenia, czucia, rozumienia, słów, różne wizje dotyczące mikro i makrokosmosu. Każdy otrzymał też indywidualny przekaz w formie wytłoczonych słów Żywym Płomieniem Miłości. Praca była bardzo głęboka, dotykała wielu istotnych i intymnych odczuć w nas samych, a przede wszystkim zaufania Miłości - Bogu.  
   W tym czasie, gdy druga część grupy spacerowała w ten dzień po Pradze, to pozostała cześć ćwiczyła gimnastykę medytacyjną, po której był czas wolny. Dzień kończyliśmy ogniskiem, wspólnymi rozmowami i oczekiwaniem na powrót naszych „prażan”, tym. Niestety wydarzył się tam przykry wypadek – Lucyna, która była tego dnia bardzo radosna nie zauważyła na tłocznej uliczce wystającego słupka betonowego i upadla tak nieszczęśliwie, że złamała sobie rękę i szyjkę kości biodrowej. Mimo, że ją bardzo to bolała to zniosła to dzielnie i została w szpitalu w Pradze. Wypisano ją po tygodniu, dziwiąc się, że może już chodzić. Gdy z nią telefonicznie rozmawialiśmy, to była zawsze pełna optymizmu i radości.  
   Intensywnym pracom towarzyszą też indywidualne uwolnienia i transformacje, które pomagają nam w procesie przeistaczania nas samych w Miłość. Przebywanie w grupie, prace duchowo-energetyczne intensyfikują takie procesy, umożliwiają ich szybkie i głębokie oczyszczenie. Niektórzy przechodzą to w swoim wnętrzu, czasami dzielą się tym w wąskim gronie. Niektórzy potrzebują uzewnętrznienia tego procesu, poprzez co unaoczniają i pomagają innym w tym samym procesie. Istotne jest, aby tego dokonać, pozwolić sobie na to, przed czym wielokrotnie uciekamy, a jest to prawda o nas samych. Samoakceptacja, miłość samego siebie, wybaczenie, wytrwałość, wiara, zrozumienie konieczności niektórych doświadczeń, w swoim życiu jest drogą do zwycięstwa - Zwycięstwa Miłości w nas samych.  
   Przedostatni dzień naszych wakacji wnosił już powiew kończenia się tego niesamowitego zjazdu. Kilka osób przywołały inne zajęcia i musieli oni jechać tam, gdzie wzywał ich los, ich osobista ścieżka miłości. Tych, co tego dnia spotkali się rano aby wspólnie pomedytować, to Nauczyciele poprowadzili w sfery tworzenia nowych wizji, nowych mostów pomiędzy Niebem a Ziemią. Byliśmy w Pradze, widzieliśmy i współtworzyliśmy jej nową krystaliczną postać. Do pracy przyłączyły się Krystaliczne Miasta i wspólnie z Bogiem wynieśliśmy to miasto, tworząc jednym oddechem Boga nowy wzorzec Pragi, nowe Krystaliczne Miasto. Niesamowity widok, wspaniałe odczucia i wrażenia. Kolejne zaskoczenie, kolejny Akt Łaski i Obfitości Boga. Dzięki takim wydarzeniom, aktom, wszyscy mamy krystaliczną przyszłość, a poprzez uczestnictwo w nich, już tam przebywamy. Alleluja – chwalmy Pana! I tak też śpiewaliśmy uniesieni tą wizją, tym odczuciem. 
   W niedzielę, ostatniego dnia tych roboczych, duchowych wakacji El Morya reprezentujący Mądrość Miłości, rozpoczął przygotowania do październikowego zjazdu Ratowników Ziemi - Opiekunów Ziemi. El Morya razem z Jezusem, Saint Germianem i innymi Mistrzami Wniebowstąpionymi nasączali nas sobą abyśmy mogli łatwiej adaptować i przejawiać w życiu takie prawdy jak: Mądrość jest pokorna i posłuszna; Mądrość jest radosna i witalna; Mądrość czerpie wzorce i inspiracje z Miłości, bo nie są istotne słowa, wiedza, informacje, a Miłość - Miłość, która rodzi wdzięczność, radość, daje życie. Jeżeli chcemy coś stworzyć w życiu trwałego i wspaniałego, niech to będzie tworzone z inspiracji Miłości. I spływały pasy mądrości, które o dziwo nie płynęły do głowy, a w płuca, bo Mądrość jest w oddechu Miłości. Mamy wdychać i wydychać Miłość, tak jak to robi Bóg.  
   Kończyliśmy śpiewami radości, wdzięczności, wielbienia duszy i Boga. Żegnaliśmy się radośnie. I było to piękne, bo wiedzieliśmy, że fizycznie rozstajemy się na chwilę, a w duchu jesteśmy głębiej i doskonalej zjednoczeni z sobą, Nauczycielami i Miłością. Cieszę się wspólnie z Heleną, że mogliśmy to współorganizować, współtworzyć i współodczuwać. Z radością i wdzięcznością, 
Mariusz i Helena  

PS. Tak szczegółowy opis niektórych wydarzeń, prac medytacyjnych udało mi się napisać dzięki udostępnieniu nagraniom naszych medytacji, otrzymanym listom, zdjęciom oraz otwartego dzielenia się osobistymi wizjami, wrażeniami i odczuciami. Z miłością – Mariusz.     

 

************************************

Zmartwychwstanie

W Przesiece odnaleźli innych,
Którzy na Światło czekali,
Więc zeszli do świata zmarłych,
By mrok Miłością rozpalić.

Sami poznali żar Miłości,
Który ich ciała rozpalił.
Lecz nie stanęli, poszli dalej.
Aby cierpiących ocalić.

I nie jest ważne, kim byli wszyscy
Oczekujący Zmartwychwstania.
Jedność i Wdzięczność, które czuliście,
Jest miarą waszego wzrastania.

Maria Lila Rechmal 
17.08.2008r.

**********************************

Email z 02.09.2008r. 
Witam Helenko i Mariuszu oraz Was Wszystkich, którzy pracujecie w Fundacji.  Na razie nie znajdę słów na wyrażenie przeżyć i odczuć doznanych w Przesiece. Dzięki za współlokatorki z pokoju /Ewę i Wiktorię/. Jestem pewna, że z tego wyrośnie piękny Chleb. Bardzo silnie czuję grupę Świadomość Ziemi. Chętnie bym uczestniczyła w Waszych/ Naszych spotkaniach. Z Miłością i Radością Całuję Was, Nowo Narodzona Monika Anna

**********************************

Email z 25.08.2008r. (po Przesiece + zdjęcie z energią) 
Drogi Mariuszu i Helenko, 
Niestety nie zdążyliśmy się z Wami pożegnać. Przesyłamy  Wam miłość z naszych serc i bardzo dziękujemy za to wspaniałe doświadczenie w Przesiece i za to, że mogliśmy w nim uczestniczyć. W ostatni wieczór naszego pobytu w tym pięknym miejscu, poszliśmy medytować na Kamień Waloński. Około godz. 21.30 Początkowo byliśmy w piątkę (Halinka J. z Gorzowa Wlkp., Asia z Białegostoku, Bożenka z Warszawy i my). Asia poprowadziła krótką medytację. Potem zostaliśmy już w trójkę (Halinka i my). Halinka poprosiła nas o oczyszczenie cmentarza i parku (gdzie też był cmentarz) w Gorzowie. Medytowaliśmy w tej intencji: Na te dwa miejsca zszedł kanał złotej energii i Archanioł Michał, który podarował nam kryształy światła będące drogowskazem dla Dusz, które tam zostały. W kolejnej części pracy razem z Archaniołem Michałem zeszliśmy pod Ziemię, gdzie były uwięzione Dusze, uwalnialiśmy je fioletowym płomieniem, następnie złapaliśmy się za ręce i z naszych serc wystrzeliły promienie światła i w środku naszego kręgu zaczęło się tworzyć słońce, które powiększało się z każdą chwilą i bardzo mocno promieniowało. Z nas utworzył się kanał energii i będąc w kręgu z Archaniołem Michałem zaczęliśmy wirować, byliśmy trąbą energetyczną oczyszczającą cały teren, z którym pracowaliśmy. Nagle słońce utworzone z promieni naszych serc wybuchło na cały Gorzów. I na końcu zszedł Duch Miłości i odnowił oblicze oczyszczonej przez nas Ziemi. Później wróciliśmy na Kamień Waloński i rozpoczęliśmy kolejną pracę. Na początku weszliśmy do wnętrza tych kamieni, gdzie zapisywaliśmy informacje i tworzyliśmy krystaliczne struktury i matryce Miłości, Radości, Światła, Boskości i Powrotu do Ojca-Matki. Pojawiła się strażniczka tych kamieni i opiekunka tego miejsca. Razem z nią w pełni przebudziliśmy te kamenie. Przebudzone Duchy tych kamieni utworzyły ogromne pole czystej energii. Przybyły do nas Duchy Natury m.in. wróżki, elfy, skrzaty, wiele duchów drzew oraz przedstawiciele wszystkich żywiołów. Razem z tymi istotkami stanęliśmy wokół tych kamieni. To miejsce znajduje się wewnątrz kryształowej piramidy, której struktury były bardzo delikatne i słabo widoczne. Stojąc w kręgu, miłością naszych serc wzmacnialiśmy strukturę tej kryształowej piramidy. Spłynął kanał złotej energii, został zainstalowany tam na stałe i ta kryształowa piramida w pełni się przejawiła jako żywa i silna struktura. Od tego miejsca Victoria prowadziła medytację. Z tej kryształowej piramidy uwolniła się ogromna złota energia, które wypełniła cały teren tworząc złotą łunę energii widoczną z całego Kosmosu, z każdej galaktyki. Zeszła istota w białej szacie, która symbolizowała zjednoczenie wszystkich istot, które pracowały z tym miejscem (wiele istot było nieświadomych swojego udziału, ale ich dusze uczestniczyły w tej pracy). Następnie w samym środku został zainstalowany przezroczysty kryształ. Otrzymaliśmy od niego silną energię światła, miłości i jedności z tymi kamieniami i z wszystkimi istotami pracującymi z nami. Strażniczka tego miejsca, Dusze kamieni oraz przedstawiciele żywiołów, Duchy natury podziękowały nam za tą pracę, wyrażając ogromną wdzięczność i miłość. Nauczyciele przekazali nam, że zostaliśmy połączeni energetyczną więzią z tym miejscem oraz, że będziemy niejednokrotnie pracować z tym miejscem w przyszłości. Po zakończeniu pracy stanęliśmy w kręgu, złapaliśmy się za ręce i spłynęło do nas wielkie błogosławieństwo i dary m.in. dar kontaktowania się z Duchami Natury - widzenia, słyszenia i odczuwania ich obecności. W czasie całej pracy czuliśmy żar wychodzący z kamieni, a Halinka czuła jak wszystko wibruje i żyje. Niejednokrotnie podczas pracy czuliśmy wyraźną obecność Duchów Natury. Chwilami nawet mieliśmy wrażenie, że słyszymy ciche szepty. Po pracy zaczęliśmy robić zdjęcia i na jednym z nich ukazał się centralny kanał energii tam zainstalowany. Dziękujemy Wam za ten wspólnie spędzony czas. Kochamy Was bardzo i błogosławimy. Marek i Victoria oraz Krysia, Jadzia i Ela - Ratownicy Ziemi z Łodzi

         **********************************

Email z 16.09.2008r. od Viktorii Hammernick - Wspomnienia z Przesieki
W czasie pracy „Przepraszania zwierząt“ widziałam na olbrzymiej polanie nas i biegnące w naszą stronę fale zwierząt, które zbliżając się do nas zwalniały swój bieg. Kiedy Helenka ustawiła szklaną taflę, aby uniknąć wypadków zwierzęta zatrzymały się, a my  podeszliśmy do nich bliżej. Ale ja nie widziałam agresji w ich oczach. Po chwili obustronnej obserwacji duchy zwierząt „wyszły“ z ciał zwierząt (wielu widziałam jako ciemnych wojowników z dzidami) i podeszły bliżej tafli. Ja uklękłam i kłaniając się im na sposób „turecki“ przeprosiłam ich ducha, mówiąc na koniec – „PAX, PAX, PAX“.
Za chwilę usłyszałam głos Helenki wzywającej nas do przeprosin za wieki udręki i prześladowań. I stało się!!! One nam wybaczyły!!! Szklana tafla podniosła się i do każdego z nas podeszły poszczególne zwierzęta. Do mnie przybiegł tygrys i ocierając się o mnie, mruczał. Po chwili przyleciał orzeł i siadając mi na ramieniu “iskał” mnie po głowie. Przyszedł też przyjaźnie nastawiony słoń. I kiedy stwierdziłam, że ja się przecież ich nie boję, wysunęła się kobra i pełzła w moją stronę a ja myśląc: “no, no, co to teraz będzie” (węże były zawsze dla mnie odrażające) czekałam, co dalej. I nic. Kiedy wślizgiwała się po moim ramieniu, mówiłam do niej: “jaka jesteś piękna i sprężysta, daj mojemu ciału trochę twojej sprężystości i piękności” a ona okręcając się wokół mojej szyi, usiadła mi na głowie. Wyglądałam z nią przepięknie, bo miałam jakby naszyjnik z jej ciała wokół mojej szyi, z ogonkiem w dół i jej stojąca głowa nad moim czołem. Wkrótce potem zobaczyłam olbrzymią tarantulę, która weszła po mnie i zatrzymując się na moich włosach, między ramieniem a uchem mówiła: “daj, poszczotkuję ci twoje rzęsy, będą gęste i długie” i rzeczywiście zaczęła je szczotkować a ja przyjęłam to z przyjemnością (przypominając sobie, jak przed wyjazdem pytałam moją córkę, czy nie ma preparatu do pielęgnacji rzęs, bo moje były bardzo rzadkie i krótkie). Muszę dodać, że od tej pory moje rzęsy są coraz dłuższe i gęściejsze. Po długiej chwili wspólnej radości i wzajemnego łaszenia się, “mój” słoń załadował mnie trąbą na swoją głowę a ja, czując się jak egipska Kleopatra, z kobrą - naszyjnikiem, tarantulą, jako czepkiem i orłem na wyciągniętym ramieniu, dałam znak do wyruszenia. I razem z całą resztą ratowników i ich zwierzęcym “przydziałem” ruszyliśmy na “Łąki Pana”. A ON czekał już na nas, radując się i błogosławiąc nas i nasze NOWE PRZYMIERZE.
Potem usłyszałam głos Heleny mówiący, że być może, niektóre zwierzęta zaprowadzą nas do swoich siedlisk i przekażą niektórym z nas, swoje tajemnice. Ja znalazłam się w namiocie, gdzie spotkałam mojego psa, Korę, która została uśpiona, kiedy ja byłam już jakiś czas w Niemczech. Oczywiście płacząc, z ogromnym wzruszeniem, prosiłam ją o wybaczenie a ona liżąc mnie i skacząc po mnie w radości z ponownego spotkania, wybaczyła mi.
Zaraz potem “wróciłam” do sali medytacyjnej, kiedy to Helenka zauważyła sfruwającego orła. Nie podeszłam do okna. Doskonale widziałam go oczyma mojej Duszy. I tak, jak chyba wszyscy, płakałam ze wzruszenia, z tak przepięknego i cudownego zakończenia naszej medytacji.
PS. Już później, w nocy, przyszła jeszcze do mnie czarna pantera i ślimaczki. Usłużyły mi bardzo, pomagając w moich przypadłościach, ale są one zbyt intymne, aby je opisywać.

    Podczas wycieczki w Góry Stołowe, gdy patrzyłam na nie zbliżając się do nich, odebrałam je jako zamek, warownię, której pilnują majestatyczni wojownicy. Już w górach, jako jedna z pierwszych „powitała” mnie czy też nas wszystkich figura, postać o dużych, mówiących ustach, którą ja nazwałam „Mistrzem Ceremonii” albowiem wychylając się ze skał, jakby pouczała nas o etykiecie obowiązującej na Dworze Królewskim, do którego właśnie wchodziliśmy. Później, patrząc z góry na figury zwierząt, zauważyłam śpiącego smoka i spytałam go czy też pomyślałam sobie - „czego on tutaj tak pilnuje,  jakiego skarbu, może kryształu albo wejścia do innego wymiaru?”
Później, po długiej wędrówce wśród „Diabelskiej Kuchni” zauważyłam odpoczywające w pozycji leżącej postacie a w ich pobliżu wiele zwierząt i to najróżniejsze: psy, koty, ślimaki, glizdy, motyle. I jakbym się zagubiła wtedy - bardzo długo szłam zupełnie sama. I w czasie tego „błądzenia” usłyszałam: -„Powiedz, powiedz ...”; - „Witam Was”; - „Wiemy, że tu jesteś. Powiedz, powiedz ...”; -„Witam i błogosławię Was”; - „Nie to! Powiedz, powiedz”. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, ale w pewnym momencie automatycznie powiedziałam. „Zwalniam Was ze służby, możecie odejść w pokoju, na spoczynek. Dziękuję Wam i błogosławię Was”. I idąc dalej, błogosławiłam znakiem krzyża - w Imię Ojca, Syna, Ducha Św. i Panny Kosmicznej, wszystkie rozpoznane i nierozpoznane figury i skały.
   Wkrótce znalazłam się na platformie, gdzie byli już uczestnicy naszej wycieczki. Chcieliśmy zrobić medytację, ale ktoś nam przypomniał, że przecież mamy zejść z tych gór i pojechać w inne miejsce na medytację i że już czas. 
  W czasie jazdy autobusem, tuż przed właściwym miejscem medytacji, zauważyłam po prawej stronie jakiś ruch, jakby ktoś biegł. Nawet powiedziałam do Ewy, że ktoś tutaj jest (później, już w czasie medytacji, usłyszałam, że wita nas Strażnik tych gór). Na miejscu, w „Grzybku” zauważyłam okno, a nie jakąś dziurę i pomyślałam -„przecież to okno do innego świata, innego Uniwersum i tego pilnowali ci wojownicy i ten smok”. I rzeczywiście – było to przecież Kryształowe Miasto, które zostało jakby obudzone czy uaktywnione w czasie naszej pracy!
   Ewa, jedna z moich współlokatorek, została odkryta, poświęcona, jako Afrodyta Bogini Piękności. Po jednej z ostatnich medytacji, kiedy Małgosia bardzo płakała i Ewa Bednarczyk aż powiedziała - „no przestań już płakać” - to ja podeszłam mentalnie do Małgosi, podstawiłam dwie czarki pod jej oczy i powiedziałam do niej -„Płacz, bo to są ŁZY RADOŚCI”. I z tymi łzami, zebranymi w czarkach podeszłam do Ewy - Afrodyty i powiedziałam - „Weź je, one są dla Ciebie, stwórz coś z nich dla kobiet”. Później zaapelowałam do wszystkich i niniejszym apeluję jeszcze raz - podarujcie Ewie - Afrodycie każdą łzę radości, jaką przelejecie! Jej zadaniem jest coś z tego zrobić. Mam nadzieję, że jej przekaz o tym, co ją spotkało, już u Was jest - gotowy do druku.

            *******************************

Transformacja

 Bogowie na Ziemi, z wielką Miłością,
Rzeczy piękne stworzyli.
Uwalniając to miejsce na Ziemi,
Świat Miast Kryształowych odkryli!

 Z pokorą, która im gięła karki, kolana,
Przyjęli płynące dary
Od Matki Ziemi, Opiekunów.
I do Mnie w Miłości wzrastali.

 A pochylali się nie z lęku,
Lub tego, że są mali.
Z Wdzięcznością wielką przyjmowali
Swą Boską Inicjację

Teraz do dzieła Bogowie mili!
Twórzcie Miłością serc waszych!
To co tworzycie czując Jedność –
Jak Ja, przed laty tworzycie!

Maria Lila Rechmal 
19.08.2008r.

********************************

ŚRODA W PRZESIECE

   Mariusz poprosił mnie, abym podzieliła się tym, co robiliśmy w środę, kiedy część grupy pojechała do Pragi, a druga cześć pozostała w Przesiece. W środę część grupy, która nie pojechała na wycieczkę do Pragi uczestniczyła w pracy – pojednaniu ze światem zwierząt, owadów i innych przedstawicieli świata fauny. Zaczęło się od tego, że Grażyna podzieliła się przeżyciami z dnia poprzedniego, w którym użądlił ją chrząszcz, co z kolei wywołało u niej potrzebę rozmowy z Nauczycielami, dlaczego to miało miejsce i co ją miało nauczyć, ale również i nas wszystkich. 
    Jej opowiadanie stało się impulsem do medytacji, podczas której poprosiliśmy, aby pozwolono nam połączyć się ze światem zwierząt i owadów. Poczuliśmy bardzo dogłębnie jak barbarzyńsko zachowujemy się jako ludzie w stosunku do zwierząt i owadów. Ile krzywd wyrządził i nadał wyrządza im człowiek, co w dużym stopniu uzasadnia ich strach, złość, agresję i określone zachowania wobec ludzi. Z całego serca poprosiliśmy o wybaczenie u świata zwierząt. Po chwili zobaczyliśmy, że po dwóch stronach, naprzeciw siebie staliśmy my (ludzie) i zwierzęta, duże i małe. I Każdy, kto tak naprawdę poprosił o wybaczenie, wybaczył, odpuścił swój strach i lęk przed nimi, mógł zbliżyć się do świata zwierząt i pojednać się z nimi. Wydarzyła się rzecz niezwykła – niedźwiedzie, lwy, tygrysy, ptaki, psy, owady, żmije oraz inne przedstawiciele fauny podchodziły do nas, przytulały się, przekazywały swoją miłość, mądrość, wiedzę i wybaczenie. Niesamowity akt pojednania. Ktoś wraz z niedźwiedziem udał się do jego groty, lew dał poczuć opiekę oraz siłę i moc zwierząt. Owady nie kąsały, a otulały i pomagały poczuć piękno oraz zapach kwiatów i traw. Widzieliśmy też psy, które mimo, że odeszły w zaświaty, to przekazywały nam swoją miłość i pamięć.
  Przez cały czas odczuwaliśmy jedność ze zwierzętami, światem natury, a przede wszystkim z Bogiem, ze wszystkim, co nas łączy, a nie dzieli. Wspólne idee, wspólne uczucie miłości do Tego, który nas Stworzył, wszystkich nas z jednego Aktu Miłości. Medytacja ta otworzyła nasze serca na piękno Świata Boskiego niezależnie od tego, czy to jest Świat Ludzi, Zwierząt, Roślin czy Kamieni itd.  Wszyscy jesteśmy Jednością i odczuwamy wspólną Miłość, którą jesteśmy otaczani przez Boga. Dziękujemy za tą wspaniałą medytację.
    Potem wspólnie ćwiczyliśmy gimnastykę przy pomocy Nauczycieli. Dużo rozciągania i uwolnienia od wszystkiego, co nas „wiąże” (emocje, uczucia, myśli). Było trudno, ale jakie piękne wyzwolenie nastąpiło później. Potem odbyła się medytacja uzdrowicielska. Jak zwykle wywołała niesamowite i niepowtarzalne przeżycie dla każdego z osobna.
   Czas wolny spędzaliśmy na przebywaniu na łonie przyrody. Poprzednia medytacja otworzyła dużą przestrzeń na takie pojednanie.
  Wieczorem w trakcje medytacji połączyliśmy się z grupą, która była w Pradze i razem uczestniczyliśmy w pracach na Starym Mieście, która łączyła mostem energetycznym Polskę z Czechami, Morawami i Słowacją. Widzieliśmy jak powstaje Krystaliczne Miasto w Pradze, jak to wpływa na ludzi. Kiedy część grupy wróciła z Pragi, mogliśmy wymienić nasze doznania i okazały się, że wiele wspólnych prac odbyło się i u nas i u nich w Pradze. Tak minęła środa w Przesiece. 
Helena Nieczyporenko

                                                         ******************************

Przekaz otrzymał Mariusz Brzoskowski, dn.23.08.2008r. godz. 0.30

Słucham Was, Nauczyciele Miłości!

Mówi Saint Germain,

   Wypadki zdarzają się i to jest realność materii, której doświadczacie, uczycie się i którą można uszlachetnić, udoskonalić czy też zapaskudzić i zbrukać. 
   Zdarza się, że człowiek zaangażowany, poświęcony sprawie ulega jakiemuś wypadkowi. W tym przypadku nie można szukać rozwiązania w karmie, przeszłości, bo ona została rozpuszczona w zgodzie i w świetle Ojca. Czyli mamy czysty styk z teraźniejszością, danym momentem tworzenia i działania.
    Niech każdy przemyśli ostatnich kilka dni, skalę wydarzeń. Niech zda sobie sprawę, że staliście się opiekunami Ziemi, tej Ziemi. Co robi dusza, gdy chce czegoś doświadczać, coś przejść, aby móc jeszcze pełniej przejawiać Boga w sobie, a tym samym poprzez człowieka? Co robi człowiek, który ma świadomość poddania się jego duszy „wyrokom” losu? Co robi zły duch, gdy ktoś mu wchodzi w drogę? Szuka słabego punktu i kombinuje, aby uderzyć raz, a dobrze, niewidzialnie, ale głęboko i odczuwalnie.
   Nie martwcie się bólem fizycznym. On jest mikro chwilą kosmicznego życia. Gdy boli ciało patrzcie zawsze na ducha – czy wątpi, czy ulega, czy wzmacnia się i rozwija w rozumieniu istoty w celu tworzenia w duchu Miłości.
   Zrozumienie i wyjaśnienie tego, co się stało dziś/wczoraj w Pradze przyjdzie, pojawi się później, stąd pozwoliłem sobie na rozważania, pytania trochę bez odpowiedzi, na trochę duchowej i kosmicznej filozofii w rozmowie z Tobą. Takie zdarzenia mają też Was-Nas nauczyć czegoś, wyostrzyć zmysły i uważność zwłaszcza do praw ciążenia, wieku i możliwości ciała. Po prostu do pewnego rodzaju stałej świadomości, że macie ciała fizyczne, które są kruche i łamliwe, biologicznie czułe i żywe dzięki duchowi, a nie odwrotnie.

                                           ***********************************

Przekaz, który otrzymał Włodzimierz Bilitz w dniu 19.08.2008 r. o godz. 7.40 w Przesiece.

   Kochany Ojcze-Matko, pragnę porozmawiać o aspektach i znaczeniu Twego Aktu Miłości, który nam dałeś, oczyszczeniu, uzdrowieniu i odpuszczeniu, i odcięciu połączeń karmicznych. Jaki to ma wpływ na nasze życie i postępowanie dnia codziennego. Kto mówi?
   Ojciec Twój i Matka w Jednym. Witam Ciebie Włodzimierzu i cieszę się, że przywiązujesz taką wagę do tego aktu Miłości Mojej i Jego konsekwencji. Akt ten jest wydarzeniem na Miarę ludzkości – bo tak stało się po raz pierwszy w skali masowej. Zostaliście oczyszczeni i uzdrowieni, zostaliście odcięci od przeszłości, od jej przyczyn i skutków w aspekcie ludzkiego działania i tworzenia w ziemskim klimacie Ziemi, i ludzkich uczuć, i myśli.
   Jesteście CZYSTĄ KARTĄ, którą Ja stworzyłem, Duszą, która przybrała kształty ludzkie, aby żyć na tej planecie i wprowadzać moją wolę dyktowaną sercem, mojej żeńskiej istoty. Jesteście wypełnieni Miłością i Światłem Mojej Istoty i daję Wam te czyste Instrumenty – Aspekty tworzenia wg Waszej woli. Zważajcie na to, aby była to tylko Czysta Miłość, która z Was wychodzi i Myśl Świetlista nie zabarwione Waszymi starymi schematami, naleciałościami i przyzwyczajeniami. Powiązaniami miejsc i czasu przeszłego, bo od dnia 17.08.2008 r. Ja oczyściłem Was z tego wszystkiego i Wasza moc przejawiać się powinna w mojej Czystej Intencji Tworzenia w Świetle i Miłości. Dałem Wam wszystkie aspekty tworzenia w czystości nowej Ziemi, która teraz się tworzy zgodnie z moim planem. Zważajcie, aby nie zakłócać tego planu nieharmonijnymi uczuciami i myślami Waszymi. Bądźcie moim twórcą najczystszych wydarzeń powstawania raju na Ziemi. Jesteście moim ciałem i myślą, które mają moc tworzenia. Korzystajcie z tego mądrze. Każda wasza myśl może się spełnić i każda intencja może tworzyć obraz. Obraz, który stworzycie w myśli, może stać się rzeczywistością – bądźcie więc czujni i uważni. Bądźcie zawsze w połączeniu ze mną w Waszych myślach, albowiem Ja je tworzę, jeśli je przywołacie. Jestem z Wami i całe Niebo. Błogosławię Was w każdym przejawieniu życia i natury, każdym moim oddechem. Pytał i pisał Włodziemierz Bilitz. 
Dziękuję Boże. Amen.

*********************************

Przekaz otrzymał Mariusz Brzoskowski, dn. 22.08.2008r. godz. 9.47

Słucham Was, Nauczyciele Miłości!

Mówi Jezus, Kochani!

  Uczestniczyliście w wielu wspaniałych pracach, inicjacjach, wyniesieniach i oczyszczeniach. Wszystkie te prace przygotowywały Was na poziomach duchowo-energetycznych jak i Waszej ludzkiej świadomości do bycia Miłością Tu i Teraz, która wezwała Was do służenia innym i Ziemi. Uczcie się więc postrzegać świat poprzez pryzmat Miłości, a nie własnej osobowości, która stanowi jej część, mogąc być przecież pięknym kwiatem i diamentem w jednym.
   Usłyszeliście wiele wspaniałych słów, poczuliście więcej jak zazwyczaj, dotknęliście nieznanego, choć tak bliskiego Waszej duszy i sercu. Miłość niesie i odkrywa nieskończoną ilość wspaniałych niespodzianek na wszystkich poziomach. Przyzwólcie sobie żyć Niespodziankami Miłości, czy to w Duchu czy też w Materii.
  Twórzcie je poprzez zaufanie i radość z dnia codziennego. Nic więcej nie potrzeba poza przyzwoleniem, otwartością i kontaktem z Nami, czyli Wami samymi w pełnej krasie Światła Miłości. Żyjcie tak jak ja żyłem – spokojnie, ale aktywnie, wsłuchany w głos duszy i Ojca-Matki. To zaprowadzi Nas wszystkich w nowe wymiary kosmicznej niespodzianki, którą Jam Jest. 
With Love & Light (Z Miłością i Światłością)

Jezus 

************************************

Przekaz otrzymał Mariusz Brzoskowski, dn. 11.09.2008r. godz. 10.25

Słucham Was, Nauczyciele Miłości!

CISZA

Ciszą Was obejmuję, Ciszę Wam daruję.
Ciszą do Was przemawiam, Ciszą Was pozdrawiam.
Ciszę Wam zsyłam, Ciszą Was wypełniam.
Cisza, Cisza, Cisza …

Słuchajcie więc Ciszy, Ciszy się uczcie,
Niej doświadczajcie, Ją rozwijajcie.
Cisza jest jak muza – dostraja i napawa,
Wzmacnia ducha, ożywia ciała.

Ciszy się uczcie, Jej szukajcie,
Pozwólcie Jej rozkwitać, mówić do Was.
Ciszy się nie bójcie, Ona błogosławiona.
Cisza to piękna kosmiczna muzyka.

Ciszą oddychajcie, Ciszą grajcie,
Do Niej wzdychajcie, Ją rozsyłajcie.
Cisza koi zmysły, leczy rany.
Cisza wznosi, na Niej też łagodnie opadajcie.

Cisza Moją mową, Moją częścią Jest.
Kto Boga szuka, Ciszy oddaje cześć!
Cisza Miłości – najpiękniejsza muzyka,
W Niej Wszystko jest.

Spoglądam na Was w Ciszy swego przejawienia,
Mnie znajdziecie, gdy ciszy głębię zrozumiecie.
Budzę w Was pragnienie Ciszy,
Aby spełniały się Wasze Marzenia – Boga odnalezienia.

Ląduj jak ptak – cicho, bezszelestnie.
Wędruj myślą w Ciszy zrozumienia.
Wnoś nową jakość Życia – Ciszy Kochanie.
Ciszą bądź, częścią Mego Ciała.

Cichą myślą, szeptem Bożym,
Wiersz ten Mariuszowi posłałem.
On cicho go spisał, aby stać się Mym Ciałem.
Kocham Was Dzieci Moje,

Bóg Ojciec-Matka, Pierwotne Źródło, Miłość z Miłości zrodzona

Udostępnij

Dodaj komentarz

capcha