Ta strona internetowa wykorzystuje pliki cookies. Korzystając ze strony bez zmiany ustawień dotyczących plików cookies wyrażasz zgodę na ich używanie i umieszczanie na Twoim urządzeniu końcowym.X
 
wersje obcojęzyczne
O TELEPATII - wywiad z nami w NTV
Kursy Theta Healing Warszawa / Wrocław

WROCŁAW :

28.08.2014 - Bezpłatne mini-warsztaty
29 - 31.08.2014 - Stopień I 
17 - 19.10.2014 - Stopień II 
Prowadzi Marianna Bartke - prekursorka Theta Healing w Polsce, certyfikowany instruktor z tytuem Science & Master ThetaHealing. 

CUDOWNY UZDRAWIAJĄCY
ZNAK NOWYCH CZASóW

opis, przykłady działania

NEWSLETTER

Wpisz adres e-mail aby się zapisać lub wypisać:

TERAZ ZBIERAMY NA STUDIO KOMPUTEROWE - budowę pomieszczeń, zakup sprzętu

O Od 2009 roku Fundacja „Świadomość Ziemi” wspiera sierociniec “Loving hearts helping hands” („Kochające serca, pomocne ręce”) w Ugandzie, który opiekuje się 170 bezdomnymi, osieroconymi dziećmi. Na stale sponsorujemy 7 dzieci (w 100% pokrywamy koszt ich utrzymania, edukacji i wyżywienia). Kto może niech przekaże kilka, kilkadziesiąt złotych na ten cel. W Ugandzie 10 zł wystarcza na dzienne wyżywienie, edukację i zapewnienie dachu nad głową jednemu dziecku. Wpłaty na konto Fundacji „Świadomość Ziemi” z dopiskiem– „Na dzień dziecka – dzieciom Ugandy”.Nr konta: 34 1090 1102 0000 0001 0346 6287.  

więcej o naszej pomocy tutaj 

Dołącz do nas na Facebooku!
Lokalizacja - kontakt

Fundacja "Świadomosć Ziemi"
53-009 Wrocław ul. Ożynowa 23
link do jak dojechać 

UWAGA: godziny pracy biura 
są ruchome! Zadzwoń i sprawdź:
71-3398942; 509-905-498

Deklaracja Wolności

Deklaracja Wolności została zainspirowana 27 marca 2013r. przez Mistrza Saint Germain (za pośrednictwem naszej znajomej o duchowym imieniu Arameya), który składa w nasze ręce projekt możliwy do zrealizowania w Nowej Złotej Erze Ziemi. Deklaracja Wolności jest jedną z trzech części Manifestu Duchowego, który wraz z Inwokacją i Programem tworzą całość dokumentu, mającego zainspirować Ludzi Nowej Ery do działania, poprzez wprowadzanie w czyn światłych idei, przekazanych przez Wzniesionych Mistrzów i Istoty Światła Miłości. 

Link do Deklaracji Wolności 

STATYSTYKI

Od 04-2006 odwiedziło nas:
1 901 736 gości.

 

Aktualnie na stronie przebywa
2 gość/-ci.

Takie było otwarcie Fundacji we Wrocławiu

Przejdź do galerii

A taka 52 Medytacja Miłości we Wrocławiu

Przejdź do galerii

Porozmawiajmy o miłości miedzy kobietą a mężczyzną

Przekaz otrzymał Mariusz Brzoskowski w dniu 06.04.2006 r. o godz.12:30

Słucham Was, Drodzy Nauczyciele!

Mówi Ojciec, 

   Mariusz, porozmawiajmy o Miłości. Takiej ludzkiej miłości między kobietą a mężczyzną. Czym ona jest, czemu ma służyć, dokąd prowadzić? To są podstawowe pytania, jakie ludzie powinni sobie zadać na początku każdego związku, a raczej przed jego nastaniem. Są to pytania ogólne. Dotyczy ono też młodych ludzi, szczególnie oni powinni sobie te pytania zadać, zanim zaangażują się, zabrną tak daleko, że wycofanie będzie bolało, serce będzie krwawiło, ciało będzie wyć z tęsknoty i pożądania. Te ostatnie słowa dotyczą stanów już zaawansowanych, dlatego lepiej rozpatrywać, przemyśleć i uświadamiać sobie te pytania i aspekty wcześniej lub w trakcie rodzenia się miłości.

   Nikt na Ziemi nie potrafi naukowo odpowiedzieć skąd bierze się miłość, co naprawdę jest miłością, jak poczyna się miłość. Nauka może tutaj opisać prawie wszystkie jej przejawienia, rozpracować na „atomy” zewnętrzne i powoli wewnętrzne objawy, zrobić pomiary hormonów, ciśnień, enzymów, upodobań, zapachów, feromonów, ale tak jak i w przypadku powstania waszego świata, nie jest w stanie odpowiedzieć naukowo, co było faktycznym początkiem i co było przedtem. Znowu wyłania się problem dotarcia do Źródła. Znana cała rzeka, ale początek nieznany.

   Ty już wiesz – początkiem jest Miłość, Duch Wszechświata. Tak więc początkiem każdej miłości ludzkiej jest Miłość Miłości pochodząca z samego Źródła Wszechświata. Jest darem dla tych osób. Poszedł impuls i czy to się komuś podoba czy nie, pojawia się miłość pomiędzy dwojgiem ludzi. Skupiamy się w tej rozmowie na miłości między kobietą a mężczyzną, bo to jest najpełniejsza miłość, uzupełniająca się na Ziemi, rodząca wiele owoców, a tym najważniejszym jest dar innego życia.

   Tych dwóch kochających się może dać sobie wieczne życie, jak i kolejnym duszom. Trzeba więc ten związek pielęgnować. Ziarno zasadziłem ja – Stwórca, Wasz Ogrodnik. I jako dobry ogrodnik patrzę na to, co się z niej rodzi, co z niej wypływa, jakie rzeki tworzy, jakie nowe życie daje. I gdy widzę, że już nic więcej, nic wspanialszego nie wyniknie z takiego związku, pozostawiam ludziom wybór zgodny z ich własną wolą – albo zechcą z sobą żyć dalej i nic nowego nie tworzyć, albo zdecydują się na kolejny związek, z którego może coś się urodzić. Rozpatrując taki związek patrzę i myślę głównie o duchowej stronie życia, a nie tej wam wielokrotnie bliższej tj. ciału i materii. To jest tylko część związku, a raczej jego początkowa faza, która ma wznieść, przybliżyć, zainspirować do rozwoju ducha, ducha jedności i bezwarunkowej miłości. 

   Każda prawdziwa miłość na Ziemi zaczyna się bardzo podobnie – on/ona bardzo mi się podoba, jest piękna, jest wspaniały. Jak to się mówi „miłość jest ślepa”. Nie widzi braków, ułomności urody, wad charakteru. Wszystko jest cacy, super, wspaniałe. Każdy jest gotów do poświęceń dla drugiej strony, nie oczekuje praktycznie nic w zamian.

   Mówię tu o miłości odwzajemnionej tzn. dwóch kochających siebie ludzi. Dopiero z czasem wkracza rozum, chłodna kalkulacja, własne oczekiwania. Jest to sygnał, że dany związek dotarł do punktu, gdzie wyczerpał się Energetyczny, Stwórczy Impuls Miłości. Ludzie dostali dar, poczuli co znaczy być szczęśliwym, jak można uszczęśliwiać drugą osobę, a przy okazji promieniować swoim szczęściem na innych.

                                       

   Teraz nadszedł czas na ziemski sprawdzian miłości. Co się urodzi z tej miłości? W którą stronę pójdzie związek? Jak partnerzy będą postrzegali swoje role – czy jako uzupełnienie siebie, dopełnienie, czy jako dwie oddzielne połówki, które nawet z czasem zaczną ze sobą rywalizować.

   Tu decyduje wola własna człowieka. Na tym etapie pozostawiam związek samorozwojowi, chociaż jako dobry ogrodnik staram się, aby dalej rósł, wzmacniał się, kierował ku Słońcu, ku górze. Wiele związków jednak zatraca się, gubi ideę ich miłości. Zaczyna szukać szczęścia w materializmie, ziemskich bogactwach, zapominając, że na początku wystarczało im samo bycie ze sobą, przeżywanie danego dnia razem. Wystarczyło się kochać aby być szczęśliwym, wręcz wniebowziętym. A do tego te wspaniałe chwile obcowania ze sobą, nago - „jak pan Bóg stworzył”, w pełnej jedności. Co za rozkosz, co za szczęście! Miłość wypełniała nie tylko ciała, ale umysł i duszę. Wszystko śpiewa, tańczy, płynie, jest jak w „niebie”. 

   Mało która z par zadaje sobie pytanie: Dlaczego tak to jest? Dlaczego Stwórca daje nam tylko chwilkę? Raczej jest pretensja: czemu tak mało? Czemu tak krótko? Czemu ten stan nie może trwać wiecznie?

   Takie podejście jest typowo ludzkie, ograniczone tylko do ziemskiego postrzegania, bez wnikania w istotę, przyczynę tej sytuacji. A zawsze trzeba szukać przyczyny, początku, impulsu, źródła. Jak je się znajdzie i pojmie, to wtedy wszystko staje się prostsze i łatwiejsze do zrozumienia. Tak też jest z miłością. Jeżeli źródłem ludzkiej miłości jest Miłość Kosmiczna, Uniwersalna, to ta ludzka powinna wzrastać na jej wzór i podobieństwo. Tak jak potomkowie danego gatunku, rasy. 

   Ta ludzka miłość w Kosmosie, w Stwórcy powinna szukać natchnienia do własnej drogi życia, do swojego własnego przejawienia. Tam jest jej Słońce i Woda, Ziemia i Powietrze, tam jest Źródło Źródeł – MIŁOŚĆ WSZECHŚWIATA. Ona jest już w was ludziach. Sztuką jest tylko otwarcie się na nią. Wtedy wzrost ludzkiej miłości będzie szybki, niewyobrażalnie wspaniały i plony będą obfite.

   Sami wiecie, że zakochani ludzie są w stanie góry przenieść, jeżeli działają razem jako uzupełniająca się jedność. To w tej Miłości i Jedności tkwi siła, niezwyciężona moc, która jest w stanie przetrwać wszystkie burze i huragany, wszystkie nawałnice i żywioły. Ba, z czasem okazuje się, że te żywioły zaczynają im sprzyjać, pozwalają rodzić wspaniałe plony, a i Słońce zawsze im świeci.

   Jak to się mówi: „piękni, młodzi i szczęście im sprzyja”. W starożytnej Grecji powiedzieliby, że to Bogowie im sprzyjają. W Indiach, że Wedy i Dewy są z nimi. Jeżeli wejdziemy głębiej w takie szczęśliwe związki, to zauważymy, że we wszystkich baśniach, bajkach, jak i w tym otaczającym was świecie, tacy ludzie kierowali się dobrem ogółu, bezinteresowną miłością, sprawiedliwością, że wierzyli w prowadzenie, w przeznaczenie. Czuli i wiedzieli, że mają tak żyć, nie było w nich wewnętrznego sprzeciwu, oporu, nawet wtedy, gdy sprawy się komplikowały. Zawsze siebie wspierali, nawet gdy rzeczywistość i los ich rozdzielał. Wtedy nie było komórek, szybkiej poczty, samochodów i samolotów.

   Pomyślcie, ile w tych ludziach było zaufania, odwagi, wytrwałości i nieugiętości, wiary w zwycięstwo Dobra nad złem, zwycięstwo Miłości. 

   Tak dzieci kochane, miłość zwycięża wszystko! Wasza ziemska miłość ma to wam uzmysłowić, pokazać, pozwolić nawet tego doświadczyć. Ale wielu z was to się nie udaje, ba, nawet nie czuje tego. Chcecie sami doświadczać, zaspakajać swoje potrzeby.

                                                      

   Czasami pomyślicie o partnerze, o bliskich, o swoich dzieciach. Ale na pierwszym miejscu jest twoje doznanie, twoje szczęście. I wtedy ta piękna miłość zaczyna więdnąć, zmieniać się w trujący kwiat. Zaczyna być męcząca, tak na siłę. A gdy do tego wmiesza się jeszcze zazdrość, gniew, zniechęcenie, poczucie wykorzystania, to taki związek jest poważnie zagrożony. Jedność zaczyna się rozdzielać, dążyć do oddzielności. To z kolei powoduje, że uczucia zamierają, gasną, wypalają się.

   Już nie ma miłości, już nie ma namiętności, już nie wybaczamy fizycznych i cielesnych niedoskonałości, a niektóre cechy charakteru stają się wręcz nie do zniesienia.

   Przedtem nawet ich nie zauważałeś, a teraz aż kłują w oczy, są nie do zniesienia. Gorycz, niezadowolenie wkrada się do całego ciała i umysłu, trawi wnętrze, pali, aż w końcu wybucha – nie chcę być już z tobą, nie kocham cię! Czasami nawet padają gorsze słowa. Nie zostało już nic do uratowania. Ludzie, którzy się kochali, nienawidzą siebie, nie chcą siebie znać. Są na siebie uczuleni. Stają się mieszanką wybuchową.

   Straszne, aż wręcz nie do pomyślenia na początku związku, na początku wspólnej drogi. „Dlaczego? Jak to możliwe? Czy tak to musi być? Czemu życie tak mnie doświadcza? To przecież wszystko jego wina. Ja tak się starałem, ja tak kochałam, a spotyka mnie taka niewdzięczność”.

  Czy aby na pewno? Czy to zawsze ja jestem ten lepszy? A gdzie jest „MY”? A gdzie jest cel naszego związku? No właśnie, tu pojawia się problem. Jaki był cel naszego związku? Nie pamiętam, ale chyba lekkie przyjemne życie, dobra praca, dom, samochód, dzieci, podróże, spokojna starość. Ot, takie zwyczajne cele większości ludzi i małżeństw.

   Jeżeli takie były cele to i owoce będą z nimi zgodne. A czasami mogą to być zgniłe, niedojrzałe lub kwaśne owoce. Jakie drzewo, taki owoc. Nasienie było dobre, ale coś potem poszło nie tak. Czasami zaczynacie to sobie uświadamiać, ale wiele razy jest już za późno. Nie jesteście już jednością, nie chcecie nią być, nie szukacie dopełnienia. Jeżeli już, to stawiacie warunki – ja to i to, ty to i tamto. Niby w porządku, ale też nie do końca.

   Jeżeli jedna strona nie będzie żyła życiem drugiej strony, to nie będzie w nim uczestniczyła, będzie obok, będzie poza tym. Z czasem stworzą się dwa światy – jej i jego. Pozostanie tylko kontakt cielesny, wspólny dom i łoże. Ale te łoże, które dawało kiedyś tyle uniesień, było miejscem wielu wspólnych planów, nie będzie już łączyło, nie będzie dawało tego poczucia szczęścia, spełnienia i pojednania. Związek rozpada się pod każdym względem: nie ma wspólnych celów, zainteresowań, namiętności, nie wspominając o jedności ducha.

   Tak, mówię o jedności waszych dusz, które się scalają w tym uświęconym związku. Z czasem te dusze odczuwają rozdział, widzą, że nie potrafią się dalej rozwijać i udoskonalać. Zaczynają szukać innych dróg realizacji swoich zadań na Ziemi. Wychodzą poza związek i jeżeli znajdą tam drogę do Źródła, do Mnie, to nic ich nie powstrzyma od tej nowej drogi. Będzie tylko kwestią czasu, kiedy na nią się zdecydują, kiedy odważnie, z podniesionym czołem powiedzą:

  "Tak, jeżeli nie możemy razem skierować się ku Bogu, iść tam spleceni w miłosnym, ludzkim uścisku, to ja teraz pójdę dalej sama. Z Tobą albo bez Ciebie, ale będę kroczyła ku Bogu, ku Źródłu, ku Miłości, która Wszystko Zrodziła".

   Jest to bardzo trudna decyzja dla każdego człowieka, ale jest to jedyna i rozsądna decyzja. Albo kroczymy dalej, wspieramy się, poświęcamy nasze wspólne życie Bogu, albo ty dalej zajmujesz się swoimi sprawami ale już sam, beze mnie.

Bo celem życia każdego człowieka, wszystkiemu co on doświadcza na Ziemi,
jest dążenie do Doskonałości, do Źródła, do Miłości.

   Jeżeli świadomie człowiek zacznie spowalniać ten proces, tę drogę,  tym bardziej jego dusza będzie go doświadczała i wskazywała mu: zobacz, nie tędy droga, to się nie liczy, to nie jest najważniejsze! Ja chcę do Źródła, ja chcę spotkać Boga, ja chcę się z Nim Zjednoczyć!

   Ludzie, którzy nie poddadzą się temu wewnętrznemu głosowi, będą żyli rozdarci, w bólu i cierpieniu. Z czasem mogą nawet zacząć złorzeczyć całemu światu, stać się chodzącą toksyną, trucicielem. I będą uważać, że to świat ich tak urządził, że oni są tacy biedni i nikt tego nie widzi, nie współczuje im. Och, jacy oni są biedni, tacy chorzy, zmęczeni i nikt im nie chce pomóc, podać pomocną dłoń, a najlepiej dać tabletkę, po której wszystko stanie się samoistnie, bez ich wysiłku, że będzie dobrze. Np. taką melatoninę – pigułkę szczęścia! Wieczorem bierzesz, rano się budzisz i wszystko jest już inne, świat piękniejszy, a ja sam jestem szczęśliwy.

  Zaprawdę powiadam Wam – nie ma takiej ziemskiej tabletki, eliksiru młodości i szczęścia. Na darmo jej szukacie, nigdy jej nie znajdziecie, jeżeli nie zwrócicie się do Źródła, do Mnie. Będziecie tak długo cierpieli, jak długo szczęścia będziecie szukać w swoim doznaniu, w swojej szczęśliwości. Zapomnieliście, że tak naprawdę byliście szczęśliwi gdy uszczęśliwialiście swoją drugą połowę. To była wspaniała dla was wskazówka i lekcja. Ale czy wyciągnęliście z niej odpowiednie wnioski? Czy skierowaliście wspólne życie do uszczęśliwienia innych, tak jak potrafiliście siebie uszczęśliwiać? Mówię tu przede wszystkim nie o tym miłosnym uniesieniu (spójrzcie na to jak na nagrodę, za to, co daliście sobie i innym), ale o całokształcie tej radości i spełnieniu ze wspólnego bycia razem. Teraz to nawet nie mieszka się już z najbliższą rodziną, z matką i ojcem. 

Wszyscy co chcą szukać szczęścia dla siebie, indywidualnie, nie znajdą jego!
Nigdy go nie znajdą!
Taka jest cena indywidualności, egoistycznego pojmowania świata.

   Nieustanny brak spełnienia, strach i lęk, znużenie, zmęczenie i rozgoryczenie, krótkotrwałe uniesienia. To jest droga nawet dla tzw. „udanych małżeństw”, gdzie nie ma wspólnego celu dążenia do zjednoczenia się ze Mną, do Służenia innym. Czy warto taki związek kontynuować? Odpowiedź zostawiam każdemu z was, kto jest już w takiej sytuacji. Tym, którzy chcą się z kimś związać, radzę dobrze przemyśleć i słuchać głosu swojej duszy. Najlepiej skontaktować się bezpośrednio ze Mną i uzgodnić, czy taki związek jest wskazany czy nie? Bo zawsze lepiej jest poczekać na tą drugą połowę w czystości myśli i uczuć, aniżeli nieustannie próbować spijać soki z różnych kwiatków. Nie zachęcam tutaj do wstrzemięźliwości uczuć, tylko do umiejętnego rozróżnienia pojęcia wspólnej drogi. Tam gdzie będzie brakowało Boga, Miłości, Bezinteresowności, tam prędzej czy później pojawią się rysy i punkty zapalne.

   Tylko w pełnej jedności ze Źródłem jesteście w stanie tworzyć wspaniałe związki. Takie związki będą zawsze wydawać dobre owoce. 

Kochajcie się, wspierajcie i uzupełniajcie się!
Kochajcie się, miłujcie i wybaczajcie sobie!
Kochajcie się, służcie sobie nawzajem, a cały wszechświat będzie was wspierał!

Z miłością,
Źródło Źródeł, Miłość Miłości, Ojciec Ellochet

                                                     

Udostępnij

Dodaj komentarz

capcha